I w tym roku Wielkanoc przypada 5 kwietnia. W jedynym na Rapa Nui miasteczku Hanga Roa, w głównym na wyspie Kościele Świętego Krzyża słychać już chóralną pieśń mszalną, której słowa widnieją nad ołtarzem: I A RA TO’OE IOA I A TAE TO’OE RAHAU I A HA’PA’O HIA TO’OE HINA’ARO… Brzmi dobitnie, wyraziście, czysto, pewnie dzięki samogłoskom, które dominują w ich języku.
Mszę rozpoczęło wspólnotowe pojednanie przed ukrzyżowanym Letu alias Lesu, czyli przed Jezusem o rysach twarzy przypominających posągi moai, symbol tajemnic wyspy, nazywane też żywymi twarzami (aringa ora). Były czymś w rodzaju pośredników między ludźmi a bogami, między życiem a śmiercią. Niektóre przedstawiały przodków wyniesionych do bóstw, przekazując swym bliskim duchową siłę. W kościele znalazło się miejsce również dla wizerunku „człowieka ptaka”, ziemskiego przedstawiciela rapanujskiego boga Makemake, jego posłańca przenoszącego dusze, łączącego morze, ląd i niebo.
Subskrybuj