Pod dachem z papierowych lampionów, w świątyni Chogye sa, odbyła się ceremonia jak z wyobraźni Stanisława Lema. Oto przed mnichami i mniszkami Zakonu Chogye stanął postulant, który nie był człowiekiem: 130-centymetrowy robot Gabi w buddyjskiej szacie, ze złożonymi do modlitwy dłońmi. Ukłonił się mnichom, a jeden z nich zawiesił mu na szyi różaniec ze 108 paciorków i – zamiast tradycyjnego dotknięcia skóry żarem kadzidła na znak przyjętych wskazań – przykleił mu specjalną naklejkę. Potem padły pytania z porządku wiary: „Czy poświęcisz się świętemu Buddzie?”, „Czy poświęcisz się świętej nauce?”. Gabi odpowiadał: „Tak, poświęcę się”.
Subskrybuj