Godzina 19 czasu polskiego – przy wejściu do Gabinetu Owalnego prezydent USA oczekuje gościa. Po chwili podjeżdża limuzyna wioząca prezydenta Ukrainy. Trump lustruje strój gościa – czarna koszula, czarny garnitur. – Nie mogę uwierzyć, uwielbiam to – komplementuje Zełenskiego, poklepując go protekcjonalnie po ramieniu. – To najlepsze, co mam – pada żartobliwa odpowiedź. Pierwsze lody przełamane, może rozmowa pójdzie lepiej niż w lutym, gdy Zełenski przyjechał w sweterku. Teraz gospodarz jest usatysfakcjonowany, nie czepia się nawet braku krawata, bo dla Trumpa garnitur jest podstawą. Wieść niesie, że przed spotkaniem waszyngtońscy urzędnicy wypytali Kijów, co włoży ich prezydent państwa, a kiedy dowiedzieli się o garniturze, odetchnęli z ulgą.
Subskrybuj