Ostatni tydzień to pokaz politycznej improwizacji. Stany Zjednoczone przeprowadziły następną serię nalotów na irańskie cele wojskowe. Teheran odpowiedział rakietami i dronami wystrzelonymi w kierunku amerykańskich baz w Kuwejcie, Bahrajnie i Jordanii. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zadeklarował kontynuowanie operacji tak długo, jak długo będzie trwała agresja wroga. Irańczycy ogłosili również zamknięcie cieśniny Ormuz, co Amerykanie natychmiast zdementowali. Świat polityki i biznesu znów zaczął nerwowo śledzić ruch tankowców, co jest oczywistym sygnałem konfliktu. Trump jednak konsekwentnie budował własną narrację o triumfie. Według jego zapewnień irańscy przedstawiciele kontaktowali się z nim bezpośrednio, prosząc o wstrzymanie bombardowań. Teheran zaprzeczył. Prezydent USA twierdził następnie, że porozumienie może zostać podpisane bardzo szybko, być może już w weekend, a nawet sugerował, że zaakceptował je nowy irański przywódca. Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei zakomunikował stanowczo: – Iran nie zamierza przekraczać swoich czerwonych linii.
Nie pierwszy raz Trump ogłasza sukces na długo przed jego zaistnieniem. Jak wyliczyła CNN, od marca tego roku prezydent USA prawie 40 razy zapowiadał rychłe zawarcie porozumienia z Iranem. Miało być zawsze historyczne, czasami praktycznie gotowe, innym razem bardzo blisko. Jednak wojna trwała dalej, rosły ceny paliw, ginęli ludzie, amerykańskie lotnictwo regularnie bombardowało irańskie cele. Bo dla Trumpa zapowiedź sukcesu jest ważniejsza niż jego osiągnięcie. Eksperci nie kryją sceptycyzmu. Seth Jones, szef działu obrony i bezpieczeństwa w Center for Strategic and International Studies, twierdzi: – Na tym etapie nie ma żadnych wiarygodnych dowodów, że zawarliśmy umowę, a nawet jeśli tak, wciąż nie jest jasne, czy będzie ona obowiązywała. Frank Kendall, były sekretarz sił powietrznych Stanów Zjednoczonych, dodaje: – Naprawdę ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że to nie jest ostateczne porozumienie kończące wojnę. To przedłużenie zawieszenia broni, przypuszczalnie mniej więcej na 60 dni, podczas gdy trwają negocjacje w sprawie programu nuklearnego Iranu. Nawet część republikańskich jastrzębi patrzy z dystansem na prezydencki entuzjazm. Mark Levin, komentator Fox News, zauważa kąśliwie: – Trudno dyskutować o porozumieniu, (…) którego warunków nie znamy.
Rzeczywistość uparcie nie chce dopasować się do przekazu Białego Domu. Iran nadal prowadzi działania odwetowe, Izrael podkreśla, że nie jest stroną żadnej umowy. Wyniki negocjacji wokół programu nuklearnego, jeśli jakieś w ogóle są, pozostają tajemnicą, podobnie jak blokada lub brak blokady cieśniny Ormuz. Trump pilnie potrzebuje sukcesu. Wojna, która miała być krótką demonstracją siły, ciąży władzy, obniżając notowania republikanów przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi do Kongresu. Wielu obserwatorów podejrzewa, że prezydentowi marzy się dyplomatyczna niespodzianka przed własnymi urodzinami, by mógł świętować nie tylko kolejny rok życia, ale też kolejne historyczne zwycięstwo. Jednak jego szczegóły i efekty świat może poznać dużo później.