R E K L A M A
R E K L A M A

Miasto pod nadzorem. Życie w cieniu chińskiej armii

Żołnierze stoją trójkami. Stykają się ramionami, tworząc idealny, równoboczny trójkąt. Jeden opiera się na ciężkiej, policyjnej tarczy, drugi trzyma automat z zamontowanym bagnetem, trzeciego nie widać, jest odwrócony w stronę opancerzonego transportera. Ciemne okulary dodają młodym twarzom powagi i tworzą konieczny w takich przypadkach dystans. Spotyka się ich w newralgicznych punktach – na placu przed głównym meczetem Id Kah, przy wejściu na cotygodniowy targ zwierzęcy czy pod monumentalnym pomnikiem przewodniczącego Mao. Ostatnie ataki w mieście miały co prawda miejsce ponad dekadę temu, ale Chińczycy dmuchają na zimne. Nie bez znaczenia jest też psychologiczny efekt dominacji. Mieszkańcy mają się przyzwyczajać do widoku chińskiej armii na swojej ziemi i nie myśleć o jakichkolwiek szansach na zmianę. 

Fot. Mateusz Żemła

Kaszgar, który leży na Jedwabnym Szlaku pomiędzy ośnieżonymi szczytami Pamiru a bezkresem pustyni Takla Makan, przez wieki związany był raczej z cywilizacjami Azji Środkowej niż z cesarskimi Chinami. Żyli tu Ujgurzy, muzułmanie posługujący się językiem z rodziny tureckiej, pobratymcy Kazachów, Uzbeków czy Kirgizów, żyjących niecałe 200 km na zachód, za przełęczą Irkeshtam. Wydawało się, że otoczone murami starożytne miasto jest wieczne. Z wyniosłością obserwowało upadanie imperiów i wymieranie dynastii. Xi’an czy Pekin, zainteresowane głównie zyskiem z podatków i kontrolą nad terytorium, nie ingerowały w kulturę mieszkańców, którzy zresztą co pewien czas próbowali wybijać się na niepodległość.

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-04-18

Mateusz Żemła