R E K L A M A
R E K L A M A

La Santé. Więzienie zwane zdrowiem

W i ę z i e n i e pozostawia ślady na każdym uwięzionym, bo to trudne doświadczenie – przyznał były prezydent Francji Nicolas Sarkozy, dodając, że nie wyobrażał sobie, że w wieku 70 lat trafi za kraty. Warunkowo zwolniony oczekuje na wolności rozprawy apelacyjnej, skazany przez sąd pierwszej instancji na pięć lat więzienia za „zmowę przestępczą”, której celem było finansowanie pieniędzmi libijskiego dyktatora Kaddafiego kampanii wyborczej w 2007 roku, którą wygrał i został prezydentem Francji.

Fot. Wikimedia

I tak „mały wielki Sarko” o celebryckim wizerunku, „zżerany przez narcyzm i wielkie ego”, stał się „najsłynniejszym więźniem V Republiki”. Budzi to duże emocje, bo żaden inny przywódca Francji nie trafił do więzienia – z wyjątkiem Philippe’a Pétaina, szefa rządu Vichy kolaborującego z nazistowskimi Niemcami, który został skazany za zdradę stanu.

Sarkozy spędził trzy tygodnie za kratami słynnego XIX-wiecznego więzienia o zaskakującej nazwie La Santé („zdrowie”) w dzielnicy Montparnasse, w którym jeszcze do 1972 roku skazanym na śmierć ścinano głowy na gilotynie. I bynajmniej nie o resocjalizacyjne zdrowie społeczne tu chodzi, tylko o nazwę własną, która pochodzi od wcześniej mieszczącego się w tym samym miejscu, przy rue de la Santé 42 „domu zdrowia”. Eksprezydent pochwalił się, że zabrał do celi dwie książki: powieść Dumasa „Hrabia Monte Christo” o człowieku niesłusznie uwięzionym, który ucieka, by się zemścić na swych prześladowcach, i „Życie Jezusa” Petitfilsa, lecz nie powiedział, czy to o tej książce myślał, oświadczając: „Kiedy trzeba dźwigać krzyż, trzeba go nieść do końca. A to nie jest jeszcze koniec tej historii”.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2025-11-30

Leszek Turkiewicz