R E K L A M A
R E K L A M A

Dwie osoby ranne w wyniku strzelaniny nieopodal Białego Domu

W okolicach Białego Domu w Waszyngtonie doszło do wymiany ognia z udziałem funkcjonariuszy Secret Service. Poszkodowani zostali mężczyzna podejrzewany o udział w zdarzeniu oraz przypadkowy nastolatek. Obu przewieziono do szpitala, a ich stan nie zagraża życiu. Motywy działania napastnika pozostają na razie nieznane.

Fot. Wikimedia

Motywy nie są znane

Zdarzenie miało miejsce około godziny 15:30 czasu lokalnego w parku położonym między Biały Domem a Pomnikiem Waszyngtona. Jak przekazał zastępca szefa Secret Service Matt Quinn, jeden z agentów podjął pościg za mężczyzną, u którego dostrzegł oznaki posiadania broni. W trakcie interwencji podejrzany oddał strzały w kierunku funkcjonariuszy.

W rezultacie wymiany ognia ranny został zarówno napastnik, jak i przypadkowy nastolatek znajdujący się w pobliżu. Obaj trafili do szpitala i ich stan nie zagraża życiu. Służby nie ustaliły dotąd, jakie były intencje mężczyzny. Niedługo przed zdarzeniem w pobliżu przejeżdżała kolumna z wiceprezydentem J.D. Vancem, jednak nic nie wskazuje, by miało to związek z incydentem.

Po zajściu Secret Service czasowo zamknęła teren wokół Białego Domu i poleciła obecnym tam dziennikarzom oraz pracownikom schronienie się. W tym samym czasie prezydent Donald Trump przebywał w Białym Domu, gdzie wygłaszał przemówienie.

Nieudany zamach na Trumpa

Przypomnijmy, że zaledwie kilka dni temu doszło do kolejnego już zamachu na prezydenta USA. Po oddaniu strzałów podczas wydarzenia z jego udziałem doszło do jego natychmiastowej ewakuacji. Prezydent Karol Nawrocki odniósł się do sytuacji, potępiając użycie broni i zaznaczając, że takie incydenty podważają podstawy demokracji. W swoim oświadczeniu wyraził również wsparcie dla Stanów Zjednoczonych oraz podkreślił znaczenie relacji polsko-amerykańskich.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło podczas uroczystej gali organizowanej przez Stowarzyszenie Korespondentów Białego Domu. W trakcie imprezy pojawiło się zagrożenie z użyciem broni, co wymusiło natychmiastową reakcję służb i wyprowadzenie prezydenta USA w bezpieczne miejsce.

W rozmowie z CBS Trump ocenił, że niedoszły zamachowiec działał nieudolnie, natomiast ochrona wywiązała się ze swoich obowiązków. W programie 60 Minutes odniósł się także do zarzutów dotyczących niewystarczającego zabezpieczenia gali w hotelu Washington Hilton. Krytykę w tym zakresie wyrażał również sam sprawca, Cole Allen, który w swoim manifeście zarzucał Secret Service poważne braki kompetencyjne.

2026-05-05

SJS na podst. PAP, Wirtualna Polska