We włoskim kinie przez nadprodukcję zrobiło się ciasno. W 2025 roku na ekrany weszły 1002 nowe tytuły, z czego 462 były produkcjami lub koprodukcjami włoskimi – stanowiły więc 46,1 proc. wszystkich premier. Cinetel, spółka monitorująca frekwencję i wpływy kin, powiązana z ANEC, czyli Krajowym Stowarzyszeniem Właścicieli i Operatorów Kin, oraz ANICA, organizacją reprezentującą włoski przemysł filmowy, audiowizualny i cyfrowy, raportowała dane dotyczące 3579 ekranów w 1366 kinach. Co ważne, choć włoskie filmy stanowiły niemal połowę premier, przyniosły 32,7 proc. całego krajowego box office’u. Przy takiej podaży tytuły wchodzą więc jeden za drugim, walcząc o sale, dobre godziny i widzów. Liczy się przede wszystkim weekend otwarcia. Mocny start utrzymuje film w repertuarze, słabszy szybko odbiera mu seanse. Mniejsze produkcje nieraz po kilkunastu dniach schodzą z afisza.
Najbardziej cierpią tytuły bez gwiazdorskiej obsady i bogatej promocji. Nawet nie zdążą zebrać recenzji, uruchomić poczty pantoflowej ani zbudować frekwencji, a ich miejsce już przejmuje kolejna premiera. Kinowa eksploatacja coraz częściej sprowadza się więc do krótkiej obecności w repertuarze. Box office pokazuje skalę koncentracji. Według Luigiego Lonigro z 01 Distribution aż 75 proc. tegorocznych wpływów ze sprzedaży biletów na włoskie filmy wygenerowało zaledwie pięć najbardziej kasowych tytułów. Setki pozostałych premier dzielą między siebie resztę rynku. Szczególnie tłoczno jest w segmencie dokumentalnym. W 2025 roku dokumenty stanowiły niemal połowę włoskich premier. Powstają taniej, ale zwykle dostają wąski release, niewiele seansów i krótkie życie na ekranie.
Zmieniła się też sytuacja komedii średniego budżetu. Przez lata napędzały włoski mainstream, dziś coraz częściej trafiają przede wszystkim na streaming. Netflix, Prime Video i inni gracze finansują je już na etapie produkcji, a krótka premiera kinowa służy głównie promocji i podnosi rangę tytułu przed wejściem na platformę. Jednak duże komedie i komediodramaty nadal są w stanie rozbić bank. Najlepszym przykładem jest Checco Zalone i jego „Buen Camino”, jeden z największych przebojów włoskiego box office’u. Mocne wyniki osiągały też „C’e ancora domani”, „Diamanti”, „Follemente” i „La vita va cosi”. Gdy włoski film staje się wydarzeniem, może tygodniami utrzymywać się na ekranach i skutecznie konkurować z hollywoodzkimi hitami.
Część branży chce mniej premier, za to mocniejszej promocji i dłuższej obecności filmów na ekranach. Przeciwnicy obawiają się, że ucierpią debiuty i ambitniejsze projekty. Wraca więc temat publicznego finansowania i ostrzejszej selekcji już na etapie przygotowań. Przy przeładowanym repertuarze nawet dobry film może zniknąć, zanim znajdzie swojego widza.