– Polacy?…
– Dziwny naród, który wytrzymuje, kiedy mu się mówi gorzkie rzeczy w oczy. Wytrzymuje. To typowe dla Polaków.
– Ale do Polski wracać pan nie chciał, dlaczego nie zdecydował się pan na przyjazd do kraju?
– Po prostu dlatego, że mój przyjazd byłby zupełnie niecelowy, nie miałbym możliwości wpływania na cokolwiek, natomiast bardzo bym się bał, że mógłbym być wykorzystany do takich czy innych rozgrywek. Niewątpliwie z wielu stron podjęto by próby politycznego wykorzystywania mnie w jakiś sposób. Więc nie miałem na to ochoty. Gdybym był o dziesięć lat młodszy, pojechałbym do Polski i zostałbym prezydentem.
– Antyklerykalnym?
– Nie, uważam się za katolika, ale krytycznie podchodzę do działalności politycznej Kościoła, która w wielu wypadkach jest szkodliwa dla interesu państwa polskiego. Niewątpliwie, przy wszystkich swoich błędach, Kościół był ośrodkiem myśli niepodległościowej. Tutaj odegrał kolosalną rolę. Niestety, z chwilą nastania niepodległości Kościół dąży do stworzenia kraju wyznaniowego. Mamy być takim skansenem polskiego fundamentalizmu. To jest zupełna katastrofa. Powinien być przeprowadzony rozdział Kościoła od państwa.
Subskrybuj