R E K L A M A
R E K L A M A

Cicho czy głośno? Dobroczynność w świetle fleszy

W blasku fleszy i w drogich kreacjach. Pozując na ściankach i udzielając wywiadów. Albo zwyczajnie, skromnie: na rowerze lub w zwykłym, niedużym mieszkanku w bloku. Pomaganie może służyć najbardziej potrzebującym albo może budować wizerunek celebrytów, którzy dla sławy są gotowi zrobić wszystko.

Fot. YouTube

O Łatwogangu (23 l.) jeszcze niedawno słyszeli tylko ci, którzy informacji i rozrywki szukają w sieci. Czyli najmłodsi użytkownicy internetu, bo oni z reguły nie oglądają tradycyjnej telewizji i nie słuchają radia. Ich życie toczy się w świecie cyfrowym. Teraz Łatwoganga – skromnego chłopaka w za dużym podkoszulku i z krótko ściętymi włosami – zna cała Polska, bo w ostatnim czasie zorganizował dwie spektakularne zbiórki na pomoc dzieciom, bijąc przy okazji przeróżne światowe rekordy. Jak choćby najdłuższej internetowej transmisji charytatywnej – trwała nieprzerwanie przez dziewięć dni. Dzięki tej akcji zebrano ponad dwieście osiemdziesiąt milionów złotych na pomoc dzieciom chorym onkologicznie, podopiecznym Fundacji Cancer Fighters.

Zaledwie dwudziestotrzyletni Łatwogang, czyli Piotr Hancke, kilkanaście dni później wyruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, żeby przy tej okazji nagłośnić zbiórkę na leczenie Maksa, chłopca chorującego na zanik mięśni. Znów był sukces i to jeszcze przed zaplanowaną w Trójmieście metą. Dlatego Łatwogang uruchomił dwie kolejne zbiórki na chorujące na tę samą chorobę dzieci. Jednocześnie zaapelował do premiera i prezydenta, by lek był refundowany. Niestety, odpowiedź Ministerstwa Zdrowia była jednoznaczna: Europejska Agencja Leków nie dopuszcza leku do obrotu w Europie, uważając, że brak dowodów na jego skuteczność. Dlatego i w Polsce produkt nie może być w żaden sposób „wspierany” przez państwo. Łatwogang, który już w czasie pierwszej zbiórki mówił, że nie chce w żaden sposób być łączony z polityką, opublikował oświadczenie: „Nie jestem osobą polityczną. W jakimś stopniu nie pomyślałem, że zwrócenie się do prezydenta i rządu może stać się polityczne. Jestem po prostu idiotą”. Jednocześnie przyznał, że potrzebuje teraz chwili bez internetu. „Jest to w jakimś stopniu wideo pożegnalne na jakiś czas” – mówi na nagraniu. „Robię sobie przerwę, ponieważ to wszystko, co się ostatnio działo, to jest bardzo dużo dla mnie. Nigdy nie byłem gotowy na takie rzeczy. Są to rzeczy przerastające moją osobę. Potrzebuję troszkę odpocząć”. A jednak nie odpoczywa: razem z Bedoesem (28 l.) i Robertem Lewandowskim (37 l.) odwiedził chorujące na nowotwory dzieci, którym pomaga Cancer Fighters. Bedoes to autor piosenki „Ciągle tutaj jestem”, która zainspirowała kwietniową zbiórkę Łatwoganga, a nasz piłkarz przekazał na nią wtedy milion złotych.

Już kolejny raz Omenaa Mensah (46 l.) i jej mąż Rafał Brzoska (49 l.) zaprosili tłum celebrytów na aukcję charytatywną Top Charity. Wszystkie zaproszone panie pojawiły się w wyszukanych, specjalnie na tę okazję przygotowanych kreacjach. Gospodyni wieczoru założyła suknię w kolorach flagi Ghany, kraju pochodzenia jej ojca. Ewa Chodakowska (44 l.) prezentowała szmaragdową kreację, która odkrywała dekolt i nogi. Podobny fason wybrała na tę okazję Edyta Pazura (38 l.). Notabene, wygląda świetnie w jeżyku, bo wraz z kilkunastoma innymi znanymi osobami zgoliła włosy podczas pierwszej akcji charytatywnej Łatwoganga. Małgorzata Rozenek (49 l.) tak opisała swój wyszukany strój, który wraz z turbanem na głowie i ciężką biżuterią miał zamienić ją w afrykańską księżniczkę: „Materiał został barwiony naturalnym pigmentem pozyskiwanym z pyłu ghańskich skał. Jego intensywny, ziemisty odcień przywołuje kolory afrykańskiego krajobrazu – słońca, natury i rozgrzanej ziemi”. Takie przebieranki są możliwe już tylko w Polsce! W krajach zachodnich, znacznie bardziej wrażliwych na nieuprawnione zapożyczenia z innych kultur, byłoby to nie do przyjęcia. Cultural appropriation, a więc sięganie do wzorców innych kultur szczególnie przez osoby białe, uosabiające kolonizacyjną przeszłość ich przodków, spotkałoby się z powszechną krytyką. Szczególnie w Stanach Zjednoczonych, ale też w Wielkiej Brytanii, Francji czy Hiszpanii od lat potępia się przyswajanie przez osoby pochodzące z krajów kolonizatorów elementów kultury – także strojów, fryzur czy biżuterii – słabszych, kolonizowanych narodów. Jeśli chcemy być częścią postępowego, nowoczesnego świata zachodniego, powinniśmy jak najszybciej wyhodować w sobie wrażliwość także na niechlubną przeszłość tego świata, choćbyśmy nie poczuwali się do odpowiedzialności za kolonizatorskie zapędy Krzysztofa Kolumba czy Ameriga Vespucciego. A poza tym, czy nie dziwne jest przekazywanie kwot na działalność dobroczynną podczas hucznej imprezy, na którą wcześniej puściło się kupę kasy? Złośliwi mówią, że drugi człon angielskiej nazwy tej akcji Top Charity, czyli Top Dobroczynność, należałoby zmienić raczej na Vanity – próżność. Bo chodzi tu nie o zaspokojenie potrzeb potrzebujących, a własnej próżności. 

2026-06-13

Plotkara