W lipcu 2025 r. z powodu wymiotów oraz bólów brzucha zlokalizowanych po lewej stronie pan X wezwał zespół pogotowia ratunkowego, który zawiózł go do szpitalnego oddziału ratunkowego pobliskiego specjalistycznego szpitala. Podczas wywiadu lekarz dyżurny dowiedział się, że pacjent cierpi na napadowe migotanie przedsionków serca. Wykonano badanie EKG, które jednak niczego nie wykryło. W badaniu fizykalnym ustalono, że jama brzuszna, po lewej stronie, jest miękka i tkliwa, jednak bez objawów otrzewnowych.
Wypisany do domu
Podczas pobytu w SOR-ze u pana X wystąpiły wymioty treścią pokarmową. Przeprowadzono tomografię komputerową, która wykluczyła ostre stany jamy brzusznej. Oznaczono CRP (białko C-reaktywne, tzw. białko ostrej fazy, pozwalające ocenić nasilenie stanu zapalnego organizmu), którego wynik wyniósł 7,8 mg/l przy dopuszczalnej normie nieprzekraczającej 5 mg/l.
Po podaniu leków stan pacjenta poprawił się, uznano więc, że pozostawienie go w szpitalu nie ma sensu i wypisano do domu.
Następnego dnia wystąpiły bóle w podbrzuszu, klatce piersiowej i zawroty głowy. Karetka pogotowia ratunkowego znowu zawiozła X do szpitala. Brak wolnych miejsc w oddziale spowodował, że pacjent pozostał w SOR-ze, gdzie doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Zastosowano reanimację i przewieziono mężczyznę na oddział intensywnej opieki medycznej. Przeprowadzono konsultację kardiologiczną, podczas której nastąpił zgon. Badanie pośmiertne wykazało, że doszło do pęknięcia tętniaka rozwarstwiającego aorty.
Rodzina zamierza pozwać szpital. Kwota roszczenia wyniesie prawdopodobnie pół miliona złotych.
Rezydent, czyli lekarz, który się uczy
– SOR jest oddziałem szpitalnej wstępnej obserwacji chorego, a w słowie obserwacja zawiera się obowiązek przeprowadzenia wszechstronnych rozpoznań – mówi dr Ryszard Frankowicz. – Tymczasem w tym przypadku zaniechano podjęcia tak prostych działań różnicujących, jakimi były badanie RTG i TK klatki piersiowej. Oczywiście należy liczyć się z oponentami takiego postępowania, niemniej ich ewentualne krytyczne stanowisko nie powinno być brane pod uwagę, ponieważ niecharakterystyczne dolegliwości mogą wskazywać również na przebieg atypowego zawału mięśnia sercowego, niecharakterystyczny przebieg rozpoczynającej się tamponady płucnej, a także wielu innych jednostek chorobowych. I niekoniecznie muszą być one powiązane z jamą brzuszną, ale wymagają jak najszybszej interwencji medycznej. Należy pamiętać, że lekarz szpitalnego oddziału ratunkowego działa jako lekarz ogólny, a więc taki, który powinien brać pod uwagę wszystkie niedające się wykluczyć okoliczności, i to w znacznym stopniu od jego systematycznego postępowania zależy los pacjentów zgłaszających się do szpitala. Lekarz SOR musi zachować szczególną ostrożność wobec wszystkich zgłaszających się do oddziału. Nie może myśleć w sposób zrutynizowany, zbyt pospieszny, lecz planowo i systematycznie realizować całą procedurę wstępnej obserwacji pacjenta w odniesieniu do wszystkich możliwych stanów chorobowych, jakie mogą zagrażać życiu i zdrowiu. Brak stosowania tej zasady, próba skrócenia procesu diagnostycznego, pominięcie niektórych istotnych ważkich elementów diagnostyki wstępnej ma wpływ na życie i zdrowie pacjenta. Odnosząc się z pełnym szacunkiem do pracy lekarzy szpitalnych oddziałów ratunkowych, należy wspomnieć, że zbyt często są to rezydenci, lekarze w trakcie robienia specjalizacji, a więc osoby mało doświadczone. Dlatego taki lekarz musi pozostawać pod nadzorem bardziej doświadczonych kolegów (kierownika oddziału). W polskich szpitalach lekarze SOR często nie są stacjonarnymi pracownikami danego szpitala, tylko pracują na co dzień w przychodniach lub ośrodkach zdrowia. Decydują się na podjęcie pracy dyżurowej w ramach szpitala z jednej strony, żeby doskonalić swoje umiejętności, z drugiej, żeby zarobić spore pieniądze, gdyż za 8-godzinny dyżur może otrzymać nawet ponad 3000 zł, a za 24-godzinny nawet 6000 zł (zależy to od wielkości placówki, miasta i sytuacji kadrowej).