R E K L A M A
R E K L A M A

Niespodziewani goście? Francuzi mają na to sposób

Nieoczekiwani goście. Ktoś wpada. Popłoch w kuchni? Nic z tych rzeczy. We Francji obowiązuje prosty, elegancki zwyczaj: na spotkania się umawiamy. Można przynieść coś, co przygotujemy już w kuchni gospodarza – bez najmniejszego dyshonoru dla niej czy dla niego. Zanim jednak cokolwiek trafi na stół, zawsze pada pytanie o produkty, których nie lubimy albo na które mamy alergię. I wtedy takie danie po prostu znika z menu. Gdy zaczynamy się krygować i mówimy: „Nie chcę robić kłopotu, wszystko jem”, to na stole lądują ryby albo owoce morza, których nie znosimy. Dlatego francuski obyczaj nakazuje pytać o to, czego nie jadamy. To bardzo praktyczne. 

Fot. Pexels

Wasi drodzy przyjaciele i przyjaciółki dzwonią, że wpadną do nas za dwie godziny, a wy właśnie wychodzicie z biura. Klops? Nie – tylko pytanie, co dla nich przygotować. W lodówce warto mieć ziemniaki, awokado, a o tej porze roku także arbuza i grecki serek, czyli fetę, bo przypraw nam przecież nie brakuje. Dobrze mieć też inne owoce sezonowe, choćby fruit de passion, niefortunnie tłumaczone jako „owoce namiętności”, choć to owoce Męczennicy Pańskiej – misjonarzom, którzy przywieźli je z Ameryki Łacińskiej, skojarzyły się z Męką Pańską. Potocznie: marakuja. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-08-26

Marek Brzeziński