Rutynowa kontrola
Był wtorek, 6. dzień października, ciepły i pogodny wieczór na południu Europy. Dokładnie o godzinie 21.14 celnik pełniący służbę w miejscowości Kulata na granicy bułgarsko-greckiej zauważył, że od strony Salonik w kierunku Sofii jadą w konwoju dwie ciężarówki na polskich tablicach rejestracyjnych. Nie było w tym nic dziwnego, w końcu to jedna z głównych dróg handlowych, łączących Grecję z pozostałymi państwami Wspólnoty. Celnik postanowił poddać pojazdy rutynowej kontroli. Lizakiem wydał polecenie zatrzymania się. Obaj kierowcy zjechali na duży parking położony na poboczu drogi. Funkcjonariusz nakazał im obu wyjść z kabin z dokumentami. Ani zapis tachografu (urządzenie kontrolujące czas pracy zawodowych kierowców), ani dowody rejestracyjne, ani polisy ubezpieczeniowe nie wzbudziły podejrzeń. Także dokumenty przewozowe wydawały się spełniać wszystkie warunki. Wynikało z nich, że obaj kierowcy wiozą pionowe piece emaliowane. Miały zostać wyprodukowane w fabryce niedaleko miasta Kawala nad Morzem Egejskim. Stamtąd zaś dwa tiry zabrały je do Polski, żeby tutaj dowieźć do salonu w jednym z dużych miast, gdzie mogli je kupić ostateczni odbiorcy.
Subskrybuj