– Sama mogę wychodzić na dwór, robić zakupy i w ogóle swobodnie decydować za siebie. Największe zaskoczenie? Ruch samochodowy. Kiedyś tak dużego tłoku na ulicach nie było. No i sklepy… Zaskakują przede wszystkim ceny! Pojawiło się też mnóstwo produktów, o których nie miałam pojęcia, że istnieją. Jeszcze nie miałam możliwości wszystkich spróbować… – Mirella K. na chwilę zawiesza głos, a ja nie mogę otrząsnąć się z zaskoczenia. Spodziewałem się, że po blisko 30 latach izolacji od świata i rozmów tylko z rodzicami kobieta będzie miała kłopot z przekazaniem myśli i złożeniem zdań, a słyszę swobodny i składny ich potok. – Ona jest po prostu inteligentna – mówi Laura Duras, jedna z trzech koleżanek, którym Mirella zawdzięcza nowe życie.
Rok bezradności
Sprawa Mirelli wyszła na jaw rok temu. Pod koniec lipca mieszkańcy bloku w centrum Świętochłowic usłyszeli w położonym na drugim piętrze mieszkaniu emerytów Łucji i Henryka K. trzeci, nieznany damski głos. Traf chciał, że jedna z sąsiadek przyjaźniła się w dzieciństwie z córką państwa K. – Mirellą, o której słuch zaginął blisko trzydzieści lat wcześniej. Pani Luiza połączyła kropki i doszła do wniosku, że dorosła dziś Mirella mogła być przez lata ukrywana przez rodziców w czterech ścianach „gierkowskiego” M-3.
Subskrybuj