R E K L A M A
R E K L A M A

IKONOWICZ: Kryzys? Tylko dla deweloperów

Kiedy spada popyt na mieszkania i ceny zaczynają hamować, słyszymy o „kryzysie” na rynku. Tyle że dla zwykłych ludzi tańsze mieszkania nie są kryzysem, lecz szansą. Dach nad głową, podobnie jak dostępne leczenie, jest podstawową potrzebą społeczną.

Fot. Wikimedia

Tymczasem w dominującym języku debaty publicznej mamy martwić się przede wszystkim wtedy, gdy maleją zyski deweloperów i banków. Im droższe mieszkania i większy popyt, tym częściej mówi się o boomie – choć dla wielu oznacza to po prostu jeszcze mniejszą dostępność własnego lokum.

Niż demograficzny powinien oznaczać mniejszy popyt, a więc także presję na spadek cen. W Warszawie metr kwadratowy przekroczył już 20 tys. zł. Deweloperzy uspokajają jednak, że choć Polaków ubywa, przybywa gospodarstw jednoosobowych. Coraz mniej rodzin i dzieci, coraz więcej singli – a więc nadal ma być komu sprzedawać drogie mieszkania.

Problem w tym, że dla ogromnej części społeczeństwa własne mieszkanie pozostaje poza zasięgiem. Mowa mniej więcej o 70 proc. Polaków. By pożyczyć pół miliona złotych, trzeba zarabiać około 7 tys. zł netto. A przy cenach warszawskich taka kwota może wystarczyć na zaledwie 25-metrowe mieszkanie.

Kredyt hipoteczny to ryzyko na dziesięciolecia. Wystarczy utrata pracy albo spadek dochodów, by pojawił się problem ze spłatą. Nie przypadkiem mówi się, że dłużnik hipoteczny jest dwie raty od bezdomności. W Holandii, gdy dochody rodziny spadają, bank może zaproponować zmianę mieszkania na mniejsze, z niższą ratą. W Polsce dłużnik może stracić zarówno lokal, jak i pieniądze, które już w niego włożył.

Podobnie wygląda sytuacja najemców. Wielu zalega z czynszem nie dlatego, że nie chce płacić, lecz dlatego, że zarabia zbyt mało wobec kosztów mieszkania. Czynsz potrafi pochłonąć całą pensję. Choroba czy utrata pracy mogą szybko zamienić problem finansowy w widmo bezdomności. Zdarza się też, że zamiast realnej pomocy rodzinie państwo kieruje do sądu sprawę o odebranie dzieci, a potem ponosi wysokie koszty pieczy zastępczej.

Potrzebna jest więc zmiana myślenia. Mieszkanie jest prawem człowieka, a nie wyłącznie towarem, na którym ktoś ma zarabiać. Dopóki budownictwo mieszkaniowe pozostaje złotym interesem, z marżami sięgającymi 30 – 40 proc., głód mieszkaniowy będzie trwał. 

2026-09-02

Piotr Ikonowicz