Często i dziś, po latach „emerytury”, łapię się, że jakąś przypadkową nawet informację z tej dziedziny próbuję umieścić we wspólnej perspektywie i automatycznie zastanawiam się, jak ją opisać. Trochę realistycznie, ciut satyrycznie, zawsze w kontekście życzliwym, bo jako człowiek urodzony na polsko-niemieckim pograniczu (północna Wielkopolska) wiem, że tylko ktoś wysoce niemądry upatrywać może w sąsiedzkich relacjach piątej kolumny. Było wielu Niemców urodzonych przed 1939 rokiem w Polsce, po 1945 roku poddanych brutalnej procedurze pushbacku, choć wtedy nazywało się to wypędzenie. Była też niemała grupa polskich Niemców chcących opuścić PRL, co do lat 70. łatwe nie było.
Należał do nich Georg Johann Tribowski, Niemiec urodzony w 1935 roku w Gdyni, od lat 50. mieszkający w Szczecinie, gdzie uczył się w Liceum Sztuk Plastycznych. Ze względu na pochodzenie mógł zdawać maturę jedynie eksternistycznie, a potem studiować na prawach wolnego słuchacza, więc bez wsparcia państwa. Ludziom takim łatwo nie było, o czym z życzliwą neutralnością pisał w wydanej niedawno swej „Autobiografii” Karol Czejarek, z ojca Polak, z matki Niemiec, późniejszy filolog germanista i tłumacz kultowego cyklu powieściowego Hansa Hellmuta Kirsta, po przyjeździe z Berlina też żyjący w tamtych latach w Szczecinie.
Subskrybuj