R E K L A M A
R E K L A M A

Carpaccio po bretońsku. Klasyczne danie w zaskakującej odsłonie

Carpaccio – nie mam tu na myśli przymiotnika „bretoński” – kojarzy nam się z cieniutkimi, niemal przejrzystymi plastrami wołowiny, skropionymi odrobiną oliwy, podawanymi z kaparami i pieprzem. Wołowinę można oczywiście zastąpić łososiem, ale istnieje cała gama zaskakujących przepisów, które potrafią wprawić podniebienia w błogostan i wywołać zachwyt u gości. Drugi człon tytułu, „bretoński”, zapowiada regionalną wariację na temat carpaccio. I choć zdradzimy to od razu – również w tej odsłonie będzie to wersja wołowa – warto zobaczyć, jak robią to w Bretanii. 

Fot. Pexels

Mięso do tego dania musi być najlepsze z najlepszych – pozbawione tłuszczu, żył i wszelkich zakłóceń, które mogłyby odebrać mu szlachetność. Tniemy je wzdłuż na kawałki długości około siedmiu centymetrów, owijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki. Stwardnieje, dzięki czemu łatwiej pokroić je na cieniutkie plasterki. Z rybą postępujemy podobnie: myjemy, filetujemy, wyjmujemy ości, chłodzimy i dopiero wtedy kroimy. 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-08-18

Marek Brzeziński