W wyborach prezydenckich uczestniczyło 146 z 199 członków Zgromadzenia Narodowego. Kandydaturę Baki poparło 140 deputowanych, a sześciu było przeciw. Był on jedynym kandydatem na urząd prezydenta i został zgłoszony przez klub parlamentarny Tiszy.
W swoim wystąpieniu Baka podkreślił, że objęcie stanowiska jest dla niego dużym wyróżnieniem oraz dowodem zaufania. Decyzję o przyjęciu nominacji uzasadnił przekonaniem, że nadszedł moment poważnej refleksji nad sposobem funkcjonowania państwa.
Potrzebujemy niezależnych sądów, wolnych wyborów, skutecznego Trybunału Konstytucyjnego, wolnych mediów, odpowiedzialnych władz oraz demokratycznej i sprawnej kultury konstytucyjnej – takiej, w której krytyka nie jest zdradą, ograniczenia władzy nie są przeszkodami, przeciwnicy polityczni nie są wrogami, a kompromis nie jest oznaką słabości – mówił Baka.
Kim jest Andras Baka?
Nowy prezydent Węgier ma za sobą wieloletnią karierę prawniczą. W 2009 roku został prezesem Sądu Najwyższego, jednak jego sześcioletnia kadencja zakończyła się przed czasem. W styczniu 2012 roku, po zmianach konstytucyjnych wprowadzonych przez rząd Viktora Orbana, Baka został odwołany.
Nowe regulacje określiły między innymi wymagania dotyczące doświadczenia zawodowego kandydatów na stanowisko prezesa. Przepisy wymagały co najmniej pięciu lat pracy jako sędzia na Węgrzech, co wykluczyło Bakę, który znaczną część swojej kariery spędził jako sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Orban pozbawił go stanowiska
Jego wybór spotkał się z pozytywną oceną Gabora Horna, byłego parlamentarzysty i dyrektora budapeszteńskiego Instytutu Republikon. W rozmowie z PAP ocenił, że dotychczasowa kariera zawodowa Baki uczyniła go bardzo dobrym kandydatem do pełnienia wymagającej funkcji prezydenta.
Horn zwrócił również uwagę na wcześniejszą działalność Baki, który krytykował pierwsze działania Viktora Orbana zmierzające w jego ocenie do osłabienia demokracji na Węgrzech.
Sprzeciwiał się rozwiązaniom godzącym w niezawisłość sądownictwa. W rezultacie reżim Orbana pozbawił go stanowiska z rażącym naruszeniem wszelkich zasad konstytucyjnych – ocenił rozmówca PAP.