Projekcja poświęconego Zygmuntowi Kałużyńskiemu filmu „Pół życia w ciemnościach” w reżyserii Jana Sosińskiego okazała się jedynie punktem wyjścia do blisko trzygodzinnej rozmowy o kinie, przyjaźni i jednym z najwybitniejszych polskich krytyków filmowych. Dyskusja z niezwykłą publicznością trwała do godziny 23, a zakończyła się właś ciwie tylko dlatego, że rozładowała się bateria mikrofonu…
Tomasz Raczek, wieloletni przyjaciel Kałużyńskiego i współtwórca kultowego programu „Perły z lamusa”, odsłonił mniej znane oblicze swojego mistrza. Opowiadał o historii jego rodziny, dwóch małżeństwach – niespełnionych miłościach i samotności, która towarzyszyła Kałużyńskiemu przez większą część życia. Zdradził także kulisy powstania dokumentu, którego scenariusza jest współautorem.
Podczas seansu w sali nie brakowało śmiechu, chwil zadumy i wzruszenia. Czasem zapadała zupełna cisza. Okazało się, że życie Zygmunta Kałużyńskiego, jego charakterystyczna mimika, błyskotliwe riposty i niecodzienny sposób bycia wciąż wywołują żywe reakcje publiczności.
Po projekcji Tomasz Raczek opowiadał między innymi o mieszkaniu przyjaciela – pełnym książek i kurzu. Wspomnień było znacznie więcej. Między innymi to o pracy Zygmunta Kałużyńskiego jako kioskarza w Paryżu. Kałużyński mawiał, że „sztuka za pomocą kłamstw mówi prawdę”, i chociaż nie kreował się na bohatera wojennego, właśnie wtedy wykorzystał swoją wyobraźnię w bardzo praktycznym celu. Opowiadał klientom kiosku, jak to podczas wojny własnoręcznie zniszczył wiele niemieckich czołgów. Efekt był prosty – sprzedawał więcej gazet.

Tomasz Raczek rozdawał
autografy Fot. Hanna Jocek
Jednym z najbardziej osobistych momentów wieczoru było wspomnienie sceny z filmu, w której Kałużyński nazywa Tomasza Raczka swoim przyjacielem. – Zaniemówiłem. Nigdy wcześniej nie powiedział mi tego wprost – wyznał publiczności Raczek. – Wiedziałem, że się przyjaźnimy, ale ta deklaracja w filmie sprawiła, że nie wiedziałem, jak zareagować. Przecież to był dokument o Zygmuncie, nie o mnie. Dlatego w tej scenie milczałem.
W blisko trzygodzinnej rozmowie krytyk filmowy Tomasz Raczek sam pokazał się jako znakomity gawędziarz i erudyta, meandrując między historią polskiego kina, błyskotliwymi anegdotami i osobistymi wspomnieniami. Wielokrotnie podkreślał też, że film nie kończy się wraz z napisami. – Rozmowa po wyjściu z kina jest równie ważna jak sam seans. Trudno nam się mówi o emocjach, a właśnie wtedy, po seansie filmowym, zaczyna się prawdziwe przeżywanie tego, co zobaczyliśmy na ekranie.
Wychodząc z sali, wielu widzów zrobiło dokładnie to, do czego przez całe życie zachęcał Zygmunt Kałużyński – rozmawiało o kinie.