Łapy to mające 14 tys. mieszkańców miasto nad Narwią. Według legendy nazwę zawdzięcza żyjącemu w XV wieku rycerzowi Łapie herbu Lubicz. Musi być w tym ziarno prawdy, bo dziś w gminie żyje 2,5 tys. Łapińskich, a w całym województwie podlaskim ponad 4 tys. Z tych Łapińskich pochodzą Tomasz, 36-krotny reprezentant Polski w piłce nożnej, wicemistrz olimpijski z Barcelony, zawodnik Widzewa Łódź, muzyk Zbigniew i prawdopodobnie Mariusz, prof. medycyny, wybitny lekarz i dyrektor największego polskiego szpitala, ale, niestety, znacznie gorszy minister zdrowia.
– Mój teść Andrzej Łapiński w 1990 r. otworzył firmę w branży tekstylnej – mówi Agnieszka Łapińska, szefowa marki Sensilk. – Szył odzież damską, potem firany i obrusy, głównie do Rosji i Białorusi. W 2000 r. pojechał na targi tekstylne do Chin, szukając materiałów na produkcję obrusów, i zakochał się tam w jedwabiu. Najpierw postanowił sprowadzać z Chin jedwabną pościel. Szybko jednak uznał, że skoro w Polsce ma szwalnię, to będzie ją szył u siebie. Po jakimś czasie doszły do tego kołdry i poduszki z jedwabnym wypełnieniem. Przed kilku laty powstała marka Sensilk, którą prowadzę, a teść bardziej skupia się na wyrobach z kamienia: od nagrobków przez ozdoby ogrodowe do rzeźb artystycznych.
Relacje handlowe z Chińczykami nie należą do najłatwiejszych, dlatego, żeby nie być uzależnionym od jednego producenta, Sensilk współpracuje z kilkoma. Kupuje jedwab w Suzhou, „niewielkim” pięciomilionowym mieście, oraz w niedalekim Szanghaju, liczącym dwadzieścia pięć milionów mieszkańców.
Dla żony i kochanki
– Jesteśmy jedynym w kraju producentem kołder i pościeli jedwabnej (cło na jedwab z Chin nie jest wysokie i wynosi 6 proc.). Cała reszta tego, co widzimy w polskich sklepach, to import. Z kalkulacji biznesowej wynikało, że gdybyśmy sprowadzali gotową pościel z Chin, zysk byłby większy. Mimo to zdecydowaliśmy się, żeby robić to w Polsce. Dzięki temu na bieżąco reagujemy na zmieniające się trendy, jesteśmy w stanie przyjmować nietypowe zamówienia, np. pościel na kołdrę o wymiarach 220 na 250 cm, której nie da się kupić w sklepie. Kiedyś pewien klient przyjechał do firmy i kupił dwa identyczne komplety. Zażartował, że jeden jest dla żony, a drugi dla kochanki (żeby mu się pościele nie myliły) i może to prawda.
W ostatnim czasie firma znacznie poszerzyła ofertę. Produkuje ręczniczki do wycierania twarzy, jedwabne gumki i opaski do włosów, wełniane czapki z jedwabną podszewką, które znajdują nabywców przede wszystkim zimą, turbany do suszenia włosów, szlafroki, opaski na oczy oraz bogatą kolekcję jedno- i dwuczęściowej bielizny do spania.
Jedwab ma gramaturę od 6 do 25 momme. Sensilk stosuje dziewiętnastkę o splocie satynowym (to już klasa premium), która zapewnia najlepszą relację między lekkością i wytrzymałością, a w przypadku wyrobów koloru écru nawet dwudziestkę dwójkę.
– Wszystkie materiały, jakie sprowadzamy z Chin, mają odpowiednie certyfikaty. Mimo to co jakiś czas wyrywkowo badamy próbki w instytucie w Łodzi. I jak do tej pory nigdy nie zawiedliśmy się na naszych dostawcach. Jedwab jest bardzo wytrzymałym włóknem, jeżeli jest należycie użytkowany. Gdy pierze się go ręcznie albo w temperaturze do 30 stopni, może służyć przez długie lata. W porównaniu z pościelą z bawełny, jedwabna jest droga, ale tak jest z jedwabiem od tysięcy lat. Wielu klientów, którzy nie chcą wydawać tyle pieniędzy, kupuje tylko poszewki na poduszki.
Najmodniejszy écru
Jak w każdej branży, także i w tej co jakiś czas zmieniają się trendy. Od kilku lat najmodniejszy jest kolor écru, głównie dlatego, że jest najbardziej ekologiczny, gdyż niebarwiony. Modne są też turkus, granat, odmiany szarości. W ostatnim czasie dobrze sprzedaje się czarna pościel, chociaż nie jest to kolor, który dobrze wpływa na przeciętnego człowieka. Wszystkie materiały są gładkie, ale pani Anna nie wyklucza, że w niedalekiej przyszłości mogą znaleźć się na nich elementy graficzne.
– Nasi klienci to osoby świadome, o dochodach średnich i wyższych, przeważnie kobiety w wieku 30 plus, które są gotowe zapłacić więcej za produkt wysokiej jakości. Wiele towarów wyprodukowanych w Chinach nie kojarzyło się z najwyższą jakością, dlatego to, że nasza pościel jest szyta w Polsce, podnosi jej renomę.
Komplet jedwabnej pościeli Sensilk w zależności od rozmiaru (największy to 200 na 220 cm) kosztuje od 1,5 do 2,5 tys. zł. Kołdra 140 na 200 – 1,5 tys., a 200 na 220 – 2,2 tys. zł.
– Wraz z bogaceniem się naszego społeczeństwa zapotrzebowanie na wyroby z ekologicznych, najwyższej klasy materiałów będzie wzrastać. Chcemy zwiększać asortyment, produkcję, ale zachować charakter rodzinnej manufaktury.
Wyroby podlaskiej firmy można kupić przez internet albo na miejscu w Łapach. Coraz więcej zamówień pochodzi z Czech, Niemiec, Wielkiej Brytanii. Sensilk miał także propozycje szycia pościeli pod obcym logo, ale nie skorzystał z oferty.
– Swoje życie dzielę między Łapy, w których jest szwalnia, a Warszawę, gdzie mieszkam. Od dłuższego czasu myślę o otworzeniu w stolicy showroomu. Mam doświadczenie marketingowe z pracy w korporacji i chciałabym je wykorzystać. Wyrobów z jedwabiu nie trzeba specjalnie reklamować, wystarczy je pokazać. Zaręczam, że oczarują każdego, tak jak to się dzieje od setek i tysięcy lat.
Cesarska tkanina
Jedwab to włókno pochodzenia zwierzęcego uzyskane z kokonu jedwabnika morwowego lub dębowego.
Według legendy zawdzięczamy go Xi Lingshi, żonie Huang Di – Żółtego Cesarza (2698 – 2598 r. p.n.e.), pierwszego legendarnego cesarza Chin. Gdy cesarzowa była w ogrodzie, wpadł jej do wrzącej wody (być może była przygotowywana na herbatę) kokon jedwabnika morwowego, z którego udało się wyciągnąć nić.
W rzeczywistości w Chinach produkowano jedwab znacznie wcześniej. Jak wskazują na to znaleziska archeologiczne, było to już co najmniej 5600 lat temu.
Z jajeczek jedwabników wylęgają się gąsienice, które żerują na liściach morwy lub dębu. Przez cztery tygodnie zwiększają masę ciała aż 10 tys. razy. Po miesiącu gąsienice tworzą kokon.
Kokony zanurza się w gorącej wodzie, znajduje koniec nici i nawija na szpulkę. Z jednego kokonu uzyskuje się nawet do 2 tys. metrów. Mimo że nić jest bardzo cienka, jest także bardzo wytrzymała. W przeliczeniu na masę jej wytrzymałość na rozciąganie dorównuje stalowemu drutowi o tej samej grubości.
Na produkcji jedwabiu Chiny zarabiały gigantyczne kwoty. Liczący 12 tys. kilometrów szlak handlowy prowadzący z Luoyang (stolicy dynastii Zhou) do Rzymu nazwano jedwabnym szlakiem.
Chiński monopol trwał około 2 tys. lat, aż za rządów bizantyjskiego cesarza Justyniana Wielkiego około 550 r. dwóch zakonników wykradło ponad 20 tys. jajeczek jedwabników (groziła za to kara śmierci). Ukryli je w bambusowych kijach i przywieźli do Konstantynopola. Tyle legenda.
Cesarze bizantyjscy nosili stroje z purpurowego jedwabiu (przede wszystkim peleryny zwane chlamys), a chińscy – z jedwabiu w złotym kolorze.
Bizantyjczycy przez sześć stuleci strzegli tajemnicy produkcji tego cennego materiału i dopiero w XII wieku udało się ją złamać Rogerowi II, władcy Sycylii.
Światowa produkcja jedwabiu wynosi od 50 tys. do ponad 100 tys. ton rocznie. 80 proc. przypada na Chiny, gdzie są tysiące producentów, od niewielkich warsztatów, przez tradycyjne manufaktury, po prawdziwe fabryki.
Znacznie droższy od jedwabiu z jedwabników jest jedwab z nici pająków krzyżaków z Madagaskaru. W 2012 r. londyńskie Muzeum Wiktorii i Alberta zaprezentowało suknię ze złotego jedwabiu tych owadów. Do uzyskania 25 gramów potrzebna była pajęczyna 23 tys. pająków (nie były zabijane). Jedwab zbierano osiem lat. Szycie sukni zajęło cztery lata. Materiał miał wymiary 3,4 na 1,2 m – żeby go zobaczyć, przed muzeum ustawiały się kolejki. Wartość rynkowa dzieła to pół miliona funtów.