R E K L A M A
R E K L A M A

Łukasz Żak wreszcie z wyrokiem. „Naruszenie reguł ruchu drogowego było umyślne”

Zapadło rozstrzygnięcie w jednej z najbardziej medialnych spraw dotyczących wypadków drogowych w ostatnich latach. Sąd skazał Łukasza Żaka na 20 lat pozbawienia wolności za doprowadzenie do tragicznego zdarzenia na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, w którym zginęła jedna osoba. Oprócz kary więzienia orzeczono wobec niego dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek wypłaty wysokich świadczeń na rzecz bliskich ofiary.

Źródło: YouTube

Najwyższy wymiar kary

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia wydał wyrok w sprawie Łukasza Żaka, uznając go za winnego spowodowania tragicznego wypadku na Trasie Łazienkowskiej oraz innych zarzucanych mu przestępstw. Za doprowadzenie do śmiertelnego zdarzenia pod wpływem narkotyków i popełnienie szeregu innych czynów zabronionych 29-latek usłyszał karę 20 lat pozbawienia wolności, czyli najwyższy możliwy wymiar, o jaki wnioskowała prokuratura.

Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec skazanego dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami będzie on mógł ubiegać się o warunkowe przedterminowe zwolnienie po odbyciu co najmniej 15 lat kary. Dodatkowo został zobowiązany do wypłaty zadośćuczynienia w wysokości 300 tys. zł dla każdej z ofiar wypadku.

Sędzia Maciej Mitera stwierdził w uzasadnieniu, iż:

Naruszenie reguł ruchu drogowego było w przypadku Łukasza Żaka umyślne. Codziennie przemierzam Trasę Łazienkowską i codziennie zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie, aby rozpędzić tam Volkswagena Arteona do ponad 200 km/h. Przecież to mały czołg. To groziło katastrofą. Na tę karę pracował pan cały proces. Obserwowałem pana podczas tego procesu. Interesowało pana wszystko, tylko nie skrucha.

Wyrok nie jest jeszcze prawomocny, co oznacza, że każda ze stron może złożyć apelację. Jednocześnie sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztu wobec Łukasza Żaka do września 2026 roku.

Skazanie właściciela wypożyczalni aut

W czwartek przed sądem stanął również Kacper K., właściciel wypożyczalni, z której pochodziły samochody związane ze sprawą. Mężczyzna odpowiadał za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu, poplecznictwo oraz nieudzielenie pomocy osobom poszkodowanym w wypadku. Sąd wymierzył mu karę łączną pięciu lat pozbawienia wolności. Dodatkowo orzeczono wobec niego sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

Sędzia ocenił:

Materiał dowodowy również w tym przypadku nie zostawiał wątpliwości. Mamy dramatyczny wypadek i ktoś sobie odjeżdża z miejsca zdarzenia, bo co? Obawa o punkty karne? Really? Naprawdę? Punkty karne, gdy ludzie walczą o życie? To jest po prostu naganne.

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej

Do tragicznego wypadku doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Kierowany przez Łukasza Żaka volkswagen z dużą prędkością uderzył w forda, którym podróżowała czteroosobowa rodzina. W wyniku zderzenia życie stracił 37-letni pasażer, natomiast jego żona oraz dwoje dzieci w wieku czterech i ośmiu lat odniosły obrażenia i zostały przewiezione do szpitala. Pomocy medycznej wymagała także partnerka oskarżonego, która jechała z nim samochodem.

Po zdarzeniu Łukasz Żak oddalił się z miejsca wypadku. Jak ustalono, w ucieczce pomogli mu znajomi, którzy pojawili się na miejscu kilka minut po kolizji. Mężczyzna został później zatrzymany w niemieckiej Lubece na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, a następnie przekazany polskim organom ścigania.

Z ustaleń biegłych wynika, że w chwili wypadku oskarżony znajdował się pod wpływem alkoholu. Według śledczych wcześniej spożył około pół butelki wódki. Dochodzenie wykazało również, że podczas jazdy trzymał w ręku telefon komórkowy i nagrywał swoją jazdę. Samochód miał poruszać się z prędkością około 226 km/h, mimo obowiązującego na Trasie Łazienkowskiej ograniczenia do 80 km/h.

Prokuratura wskazywała także na wcześniejszą karalność Łukasza Żaka. Był on już skazywany m.in. za prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu, łamanie sądowego zakazu prowadzenia oraz przestępstwa związane z narkotykami. Śledczy podkreślali ponadto, że po wypadku nie udzielił pomocy poszkodowanym ani nie zainteresował się stanem swojej partnerki. Według prokuratury po zatrzymaniu miał również podejmować próby wywierania wpływu na świadków oraz kierować wobec nich groźby.

2026-07-17

SJS na podst. Interia, o2, Salon24