Cóż za miejsce! Jezioro powstawało przez kilkanaście lat, to największa piaszczysta plaża w tej części Niemiec, odradzająca się natura, koniec dróg, możliwość darmowego biwakowania, kąpiele w jeziorze, automat do wypożyczania kajaków, a od czasu do czasu – koncerty techno i inne atrakcje, łącznie z nocnymi wspinaczkami po oświetlonym, brzmiącym muzyką zabytku industrialnym. Jedna z największych maszyn roboczych świata, F60, jak nazywa się oficjalnie ten gigant, jest dużo większa i cięższa od paryskiej konstrukcji, gdyby ją postawić, ale w jej „naturze” jest pozycja horyzontalna. Mowa o moście przenośnikowym, „koparce”, konstrukcji stalowej, pracującej dawniej w kopalni odkrywkowej Klettwitz-Nord. Ten drobiazg waży dziś, w spoczynku, 11 tys. ton, ma 502 m długości, 204 szerokości i 80 wysokości, umożliwiał wydobycie brunatnego złota do 60 metrów w głąb. Zbudowany jako ostatnia taka maszyna w NRD między latami 1989 a 1991, planowana, kiedy nikt nie spodziewał się zmiany ustroju. – Producent, firma Takraf, nadal istnieje – opowiada Marcus Weise, dyrektor zarządzający zabytkowym obiektem górniczym F60, ale sam tych czasów nie pamięta.
Subskrybuj