R E K L A M A
R E K L A M A

Kto znajdzie się w szpitalu [FELIETON OGÓRKA]

Pokłosiem afery w Szpitalu Południowym w Warszawie, tak głośnej, że opisywać po raz n-ty jej tu nie trzeba, były głównie roztrząsania i dyskusje, czy zaszkodzi ona koalicji rządzącej w wyborach. Powoli można zacząć myśleć, że wyborcy koalicji i opozycji chorują według jakichś partyjnych wzorów: jedni nic nie widzą i nie słyszą, a drudzy karmią się nienawiścią i od tego tyją. Do różnych partii politycznych zapisują się różne partie ciała: dwie lewe ręce, uszkodzone głowy albo chore serca.

Fot. Wikimedia

Tymczasem nawet gołym, nieleczonym okiem widać, że dostęp do służby zdrowia nie ma partyjnego charakteru. Wiele o tym mogłyby powiedzieć chociażby bieszczadzkie działaczki PO z gminy Cisna, bo sama przynależność do jakiejś struktury niczego im nie zapewnia. Zwija się najbliższy im szpital w Lesku, który i tak oddalony był od nich o 50 kilometrów. I ze swego miejsca zamieszkania do czekającego na nie VIP-owskiego saloniku w Warszawie by się nie doczołgały.

Przyjmowanie wyłącznie partyjnego klucza nie sprawdza się więc nawet u polityków, a co dopiero u dziesiątek komentatorów wszelakich mediów; martwiących się nie o to, czy do najbliższych wyborów zdążą być przyjęci do lekarza – który może nie znaleźć czasu w przerwach pomiędzy leczeniem działaczy partyjnych poza kolejką – ale o to, czy partie, z którymi sympatyzują, od tego nie kojfną. Już setki analiz powtórzyły – w formie groźby lub nadziei – że afera z salonikiem szpitalnym zaszkodzi Platformie bardziej niż swego czasu osławione ośmiorniczki i że spowoduje większe niestrawności. Ówczesne ośmiorniczki ze Szpitala Południowego wyjdą już wzmocnione jako ośmioraczki.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-07-04

Michał Ogórek