Wiosna turystycznych szacunków zaczęła się wcześniej niż zwykle. Od pełnych niepokoju – jak się początkowo wydawało – niewróżących dobrze, informacji z Bliskiego Wschodu. Operacja „Ryczący lew” i atak na Iran oraz skuteczna odpowiedź Teheranu zdaniem większości Bułgarów mogły być ciosem wymierzonym w letnią turystykę. Ale kolejne tygodnie pokazały, że strach i niesłabnące obawy o bezpieczeństwo na Bliskim Wschodzie mogą obrócić się w szansę dla bułgarskiej turystyki. Im dłużej w region konfliktu nie latały samoloty, a hotele nie otwierały gościnnych „orientalnych wrót”, tym bardziej w Bułgarii zacierano ręce. Specjaliści z branży orzekli, że kraj mogą czekać „prawdziwe turystyczne żniwa”, czyli przejęcie turystów z Emiratów, Arabii Saudyjskiej, a nawet Turcji i Cypru, które także mogą nie być bezpieczne.
Subskrybuj