R E K L A M A
R E K L A M A

Dwie wawelskie głowy to nie jedna [FELIETON OGÓRKA]

Niby wszyscy zgadzamy się, że najbardziej przeszkadza naszemu życiu zabetonowana polaryzacja, która powoduje, że nic już nie ma wymiaru obiektywnego lub ogólnego, a tylko zawsze zgodny z interesem jednej grupy. Tyle że kiedy wydarzy się coś, co akurat nie wiadomo komu jest na rękę, powoduje dezorientację taką, że już w ogóle nie pozwala się ocenić.

Fot. Pixabay

Odwołanie prezydenta Krakowa w wyniku referendum nie nastąpiło w logice partyjnej, ale raczej wbrew, i dopiero się zaczęło. Wyszło na jaw, że ten Miszalski nie podobał się niemal nikomu, ale, niestety, z różnych powodów, co nie pozwala na wypracowanie jakiegoś konsensusu – poza pragnieniem, żeby go już nie było.

Na wiadomość, że będzie wybierany nowy prezydent, PiS ogromnie się ucieszył, że wreszcie zaczął mieć coś do powiedzenia w kwestii Krakowa, bo dobrze wie, że miasto to jest poza jego zasięgiem i go nie zdobędzie. Partia ta leży tam trwale na Wawelu. Samych Konfederacji (mimo że jest ich trzy) do opanowania Krakowa też nie wystarczy. Platforma Obywatelska podśmiewa się, że w efekcie referendum jeden jej działacz zostanie zastąpiony przez innego, ale przecież zupełnie nie ma się z czego śmiać: to byłby w tej okopanej polaryzacji najlepszy efekt! Wyborcy nie klepną, kogokolwiek im się podsunie, tylko naprawdę chcą móc sobie wybrać.

To dość pocieszające, że w Krakowie dalej wszystko dzieje się jak zawsze w tym mieście: przychodzi jakiś szewc Dratewka i zabija smoka. Ani ten Dratewka taki odważny (tylko odrobinę bardziej niż inni), ani ten smok taki drapieżny – a przewietrzyć zatęchłą smoczą jamę bardzo się przyda. Politycznych dziewic do pożarcia na miejscu zresztą już nie ma i Tusk musiał wysłać na ratowanie Krakowa kogoś z zewnątrz: komisarz Dorotę Niedzielę z centrali.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-06-13

Michał Ogórek