W sercu starówki w jednym z najstarszych i najmniejszych budynków zakotwiczył już kapitanat bez portu, z bulajami, dzwonem okrętowym, a uśmiechnięty Rocco porywa opowieściami o przyszłości lokalnego „morza”. Hej, ho, popatrz na mapę! Hej, ho, żeglarze! Jako jeden z pierwszych nastolatków w NRD stanął na desce do surfowania, potem – już jako ratownik wodny – sezony letnie spędzał nad jeziorem, bo mama prowadziła tam sklep. Wie dobrze, co to magia wody. Jego motto: sukces przez cichy sukces, kiedyś nieśmiały, okazał się odważnym ambasadorem ważnego regionalnego projektu i zmiany. Już wiele lat temu wymyślił pływające domy kopułowe, które zamierzał produkować i sprzedawać, długo przed tym, zanim architektura pływająca stała się modna na Łużycach i mieszkańcy Cottbus uświadomili sobie, że przyszłe jezioro znajduje się tuż za progiem.
Subskrybuj