R E K L A M A
R E K L A M A

Smuga atomowego cienia. Geopolityka i tak nas dogoni

Oślepia. To nie słońce, to kula ognia. Krwawiące niebo przed nami. Na ploterze: Mururoa, 70 mil od nas; 20 mil bliżej: Fangataufa. Dwa atole, na których Francuzi zdetonowali 196 z 210 bomb atomowych, testując broń jądrową (pierwsze 14 na Saharze, na terytorium byłej kolonii Algierii). Ostatni przeprowadzili 30 lat temu na atolu Fangataufa. Czy mamy licznik Geigera na pokładzie – spytał półżartem, półserio Wężu, jeden z naszej czwórki żeglującej Pluskatą na Wyspy Australes (Południowe). Szukano tam raju, aż się okazało, że zawsze jest przed nami i zawsze gdzie indziej: raje złudne, piekła prawdziwe.

Fot. Wikimedia

Kula ognia. Jak… grom z jasnego nieba? Nie, lepiej nie używać zwrotu: bolt out of the blue (grom z jasnego nieba), bo tak w amerykańskim systemie dowodzenia nazywa się zmasowany atak nuklearny, który unicestwi wszystko. Na świecie wydaje się biliony dolarów na przygotowania do wojny nuklearnej. Wybuchy na atolach Mururoa i Fangataufa to kropla w kielichu żądzy siły: ponad 2400 eksplozji jądrowych przeprowadzonych w latach 1945 – 2017, w miejscach, które dziś znajdują się na terenie 15 krajów (według raportu Norwegian People’s Aid). Skażenia dotknęły milionów ofiar, stąd to półserio pytanie Wężu o licznik Geigera.

No cóż: Człowiek jest zdumiewający, ale arcydziełem nie jest – to Korzeniowski, który na oceanie stał się Conradem. Obserwował ciemną stronę postępu, czas boomu przemysłowego, narodziny globalnego świata, migracji i geopolitycznych napięć, które zagrażały Francji i Wielkiej Brytanii jako supermocarstwom ze strony Niemiec i Ameryki. Historia przyśpiesza. Świat się resetuje. Koniec świata, jaki znamy. Nie wiemy tylko, jaki nowy ład z niego się wyłoni i czy w ogóle się wyłoni.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-30

Leszek Turkiewicz