Potwierdził natomiast to, co mówił wcześniej w prokuraturze. Zakwestionował wyłącznie stwierdzenie, które padło podczas wizji lokalnej.
– W protokole jest zapisane, że powiedziałem, że szliśmy do sklepu po łopatę, ale chodziło mi o to, że szliśmy z policjantami podczas eksperymentu.
Drugi z oskarżonych, Maciej P., konsekwentnie zaś nie przyznawał się do winy i również odmówił składania wyjaśnień.
Obszerne zeznania składała natomiast łamiącym się głosem i szlochająca matka pokrzywdzonego. Mecenasa Kapsika, adwokata Piotra Z., interesowało, czym zajmował się Marek M.
– Syn w tamtym czasie pracował i mógł być dalej wśród nas, gdyby nie wpadł w złe środowisko.
Subskrybuj