R E K L A M A
R E K L A M A

My, z wariantem genu DRD4-7R. Wszechobecny błękit

Dwie godziny po świcie. Niebo iskrzy, a chmury, ciepłym wiatrem szturchane, bawią się jak duże dzieci. Nowy dzień kusi obietnicą, że wszystko można zacząć od początku. Bye, bye Te Pito Te Henua – „końcu świata” albo „pępku świata”, jak nazywano Rapa Nui, Wyspę Wielkanocną. Za nami niknie jej ląd i ciągle żywa tajemnica jej przeszłości. Przed nami horyzontalnie otwarta droga, na której przestrzeń, ta niebiańska kochanka, zaczyna mieć przewagę nad swym nierozłącznym kochankiem – c z a s e m. Czy dlatego płynę?

Celina i Tomek Marczykowscy Fot. Leszek Turkiewicz

Słyszeliście o wariancie genu DRD4-7R? Sprawdziłem! I u eksperta, i u… Beatrycze: to gen przygody, gen podróżniczego życia, gen nomady, upojenia się odkrywaniem świata, siebie, innych. Połączył nas w tej oceanicznej wędrówce. Kapitan: Celina; bosman: jej mąż Tomek; załogant: Janusz, ksywa Wężu; no i ja, najsłabsze ogniwo rejsu. Ja – czyli kto? Żeby się dowiedzieć, trzeba długiej drogi. Płyniemy na Tahiti przez wyspę Pitcairn, archipelagi Gambier i Australes (Wyspy Południowe) – to ponad 6000 km, więc pokusa jest.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-05-03

Leszek Turkiewicz