Dziś zapadnie wyrok
Prokuratura zaskarżyła wyrok pierwszej instancji w całości, obejmując apelacją również decyzję sądu o umorzeniu wątku dotyczącego oddalenia się z miejsca wypadku. Domaga się uchylenia orzeczenia i ponownego rozpoznania sprawy przez sąd pierwszej instancji.
Postępowanie dotyczy wypadku z 4 maja 2019 roku na oznakowanym przejściu dla pieszych w Hajnówce, gdzie potrącona 70-letnia rowerzystka doznała złamania kości podudzia oraz otarć twarzy i dłoni. Według aktu oskarżenia Włodzimierz Cimoszewicz miał nieumyślnie naruszyć zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, niewłaściwie obserwować drogę, nie zachować szczególnej ostrożności i zbyt późno rozpocząć hamowanie, doprowadzając do wypadku. Prokuratura zarzuca mu również oddalenie się z miejsca zdarzenia.
Polityk nie przyznał się do spowodowania wypadku. Przed sądem pierwszej instancji utrzymywał, że poruszał się z dozwoloną prędkością, a rowerzystka wjechała na przejście dla pieszych. Zapewniał również, że nie oddalił się z miejsca zdarzenia, lecz wraz ze znajomymi, na prośbę poszkodowanej, odwiózł ją do domu, skąd ostatecznie zdecydowała się udać do szpitala.
Sąd Rejonowy w Hajnówce uznał, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził winy oskarżonego w zakresie spowodowania wypadku, a istniejących wątpliwości nie udało się usunąć. Jednocześnie ocenił, że zachowanie kwalifikowane przez prokuraturę jako ucieczka z miejsca zdarzenia miało charakter wykroczenia, dlatego w tym zakresie postępowanie zostało umorzone z powodu przedawnienia karalności.
Czy polityk mógł uniknąć kolizji
Proces apelacyjny rozpoczął się w sierpniu ubiegłego roku, jednak przez kilka miesięcy postępowanie było wstrzymane w oczekiwaniu na uzupełniającą opinię biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. W ubiegłym tygodniu zamknięto przewód sądowy i strony przedstawiły mowy końcowe.
Prokuratura oceniła, że dodatkowa opinia biegłych potwierdza, iż przy zachowaniu należytej ostrożności przez oskarżonego do potrącenia by nie doszło, a prawdopodobieństwo, że wypadek byłby nieunikniony nawet przy prawidłowym zachowaniu kierowcy, jest znikome. Według prokuratury oskarżony miał niemal pewną możliwość uniknięcia potrącenia, gdyby bez opóźnienia rozpoczął hamowanie przy prędkości 30–40 km/h i odpowiednio wcześniej zareagował zgodnie z zasadami bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Odmienne stanowisko prezentuje obrona, która podkreśla, że z powodu braku wystarczających dowodów biegli musieli opierać swoje analizy na licznych założeniach, wariantach i prawdopodobieństwach. Według obrońcy dodatkowa opinia nie zmieniła wcześniejszych ustaleń ani nie wniosła nowych informacji dotyczących okoliczności wypadku. W ocenie obrony jedynym pewnym ustaleniem pozostaje to, że poszkodowana przejeżdżała rowerem przez przejście dla pieszych, natomiast brak innych jednoznacznych danych pozwalających na pełną rekonstrukcję zdarzenia.
Sąd rejonowy trafnie uznał opracowanie Instytutu Ekspertyz Sądowych jako estymację, czyli szacowanie danych niepewnych i przewidywanie danych nieznanych, to jest pracę bazującą na niekompletnych, niestabilnych i nieprzekonywujących wartościach – twierdzi mec. Wolfowicz, wnioskując jednocześnie o oddalenie apelacji.