„Popołudniowa wachta na Afrikaansche Galei (jeden z trzech statków przez niego dowodzonych). Pogoda niestabilna. Pioruny, błyskawice, deszcz. Płyniemy pod wiatr. Ląd! Ląd na horyzoncie. Niska, płaska wyspa. Nadaliśmy jej nazwę Paasch Eyland, bo w dzień Wielkiej Nocy ją odkryliśmy. Rankiem z odległego brzegu podpłynęła do nas kanoe z zupełnie nagim wyspiarzem, który wydawał się zadowolony z naszego widoku. Złożyliśmy krótką wizytę na wyspie. Wieczorem rozpalali ognie przed kamiennymi wizerunkami, z czcią pochylali głowy, a rankiem, leżąc na ziemi, oddawali cześć wschodzącemu słońcu. Nie mogliśmy zrozumieć, jak nie mając drewnianych bali do budowy jakichkolwiek machin ani narzędzi czy mocnych lin, ustawili tak masywne posągi wysokie na 30 stóp”.
Subskrybuj