Edukacja zdrowotna ma stać się przedmiotem obowiązkowym od 1 września 2026 roku. Informację tę przekazała w czwartek na antenie TVN24 ministra Barbara Nowacka. Zaznaczyła przy tym, że udział uczniów w części zajęć dotyczących edukacji seksualnej będzie zależał od decyzji rodziców.
Nieobowiązkowa część programu
Szefowa MEN wyjaśniła, że tylko niewielka część programu – około jednej dziesiątej – nie będzie obowiązkowa. W praktyce oznaczałoby to, że przy roku szkolnym liczącym około 30 tygodni większość lekcji będzie obowiązkowa, a jedynie kilka pozostanie fakultatywnych, co ma odpowiadać wstępnym założeniom resortu.
Jak poinformowała PAP rzeczniczka ministerstwa, Ewelina Gorczyca, wdrożenie zmian wymaga modyfikacji kilku rozporządzeń, w tym dotyczących podstawy programowej i planów nauczania. Powołany został zespół ekspertów, który przeanalizuje obecny program i wskaże dokładnie te treści, które nie będą obowiązkowe.
Resort edukacji zapowiada, że od roku szkolnego 2026/2027 nowy przedmiot będzie obowiązkowy w klasach IV–VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. O tym, w których konkretnie klasach ponadpodstawowych będzie realizowany, zdecydują dyrektorzy placówek.
Przeciwnicy edukacji zdrowotnej
Pomysł wprowadzenia edukacji zdrowotnej od początku wzbudza kontrowersje. Krytyczne głosy pojawiły się m.in. ze strony środowisk konserwatywnych – dwa lata temu polityk Konfederacji Grzegorz Płaczek zarzucał, że pod tym pojęciem kryje się m.in. seksualizacja młodzieży. Sprzeciw wobec projektu wyraża również Ordo Iuris.
Nowacka w tamtym czasie podkreślała, że program powstaje we współpracy z Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Sportu, a jego celem jest przekazanie uczniom rzetelnej i całościowej wiedzy o zdrowiu. Odnosząc się do krytyki części środowisk, zaznaczyła, że najważniejsze jest dla niej dobro uczniów.
Bardzo mi przykro, ale mnie nie obchodzi, co boli Ordo Iuris – powiedziała Nowacka na antenie TVN24.