R E K L A M A
R E K L A M A

Trzecia droga czy ślepa uliczka? Wypowiedzi polityków

Rozłam w Polsce 2050. Paulina Hennig- Kloska, która w ostatnich wyborach na przewodniczącą ugrupowania przegrała z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, ogłosiła, że razem z częścią parlamentarzystów odchodzi i zakłada klub parlamentarny o nazwie Centrum. Na liście osób, które pożegnały się z Polską 2050, jest 18 polityków: 15 posłów i trzech senatorów, jak również wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski, europoseł Michał Kobosko, Anna Radwan-Röhrenschef. I była wiceministra edukacji Joanna Mucha, która będzie posłanką niezależną.

Rys. Paweł Wakuła

Ci, którzy odchodzą, protestują przeciwko uchwale podjętej podczas ostatniej Rady Krajowej Polski 2050, która zablokowała na najbliższy miesiąc zmiany personalne, jak również zobowiązała członków partii do deeskalacji napięć. Zwolennicy Pauliny Hennig-Kloski określili ją mianem uchwały „kagańcowej”. „Rozłamowcy”, „secesjoniści”, „buntownicy”, „podpalacze” – to tylko niektóre określenia padające z ust polityków Polski 2050 skupionych wokół Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, cytowanych przez portal Interia.pl, na temat odchodzących koleżanek i kolegów. Dziennikarze piszą, że w odpowiedzi z drugiej strony słyszeli o „sekciarzach” i „wyznawcach Pełczyńskiej- Nałęcz”, którzy mają być niebezpieczni dla stabilności rządu.

„Zakładamy Klub Parlamentarny Centrum,

bo Centrum to miejsce, gdzie spotykają się ludzie, w którym wypracowują dobre kompromisy i odnoszą sukcesy. Chcemy, by Polska była w Centrum naszej pracy, w Centrum naszej uwagi” – napisała Paulina Hennig-Kloska na portalu x.com.

– Powstał nowy klub parlamentarny. To stało się faktem, mamy dwa nowe kluby w tej chwili – klub Centrum i klub Polski 2050 – zakomunikował dziennikarzom marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Dodał, że myśli, iż „nie będzie to miało żadnego złego wpływu na koalicję”. – Myślę, że będziemy mieli trochę więcej pracy. Ja koalicjantów kocham wszystkich – dodał.

– Większość parlamentarna, czyli Koalicja 15 października, pozostanie stabilna na najbliższe miesiące i lata, na pewno do następnych wyborów – powiedział premier Donald Tusk. – Tu pragnę państwa uspokoić, nie takie turbulencje musieliśmy przez ten rok przeżywać i przeżyliśmy, nie takie wstrząsy na scenie politycznej światowej, europejskiej i polskiej przetrwaliśmy w bardzo dobrej kondycji – dodał.

„Dezerterom dziękujemy.@PL_2050 sprawniejsza, spójniejsza, zdeterminowana i ukierunkowana idzie do przodu. Z wizją i odwagą! #WyrazisteCentrum. Gdy dezerterzy odchodzą, nowi ludzie wstępują do@PL_2050. Od kiedy zostałam przewodniczącą, w 18 dni mamy kilkadziesiąt nowych zgłoszeń. U nas mile widziany jest każdy, kto chce z nami iść drogą wyrazistego centrum, w którym silne, bogate grupy interesu muszą liczyć się z ludźmi. Pracownicy i klasa średnia nie dźwigają systemu podatkowego, który faworyzuje najbogatszych. A zamiast lobby oraz wielkich firm zarabiających na nieruchomościach w centrum są mieszkańcy i interesy zwykłych ludzi. To żółte DNA Polski2050 – i każdej osoby, która chce z nami działać” – napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na portalu X.

– Stała się dziś rzecz bardzo smutna i zła. Mówię to jako założyciel ruchu Polska 2050. Szliśmy razem sześć lat. To ja byłem tą osobą, która zapraszała do współpracy poszczególne grupy i ludzi. Dziś mówią „odchodzimy, dziękujemy”, ale w zasadzie nie mówią, bo ze mną nikt z nich o tym nie rozmawiał, mimo że to ja byłem na początku tej drogi, którą szliśmy – mówił w Sejmie Szymon Hołownia. – To, co się dzisiaj stało, trzeba powiedzieć jasno. Ta grupa rozłamowców, która opuściła dziś Polskę 2050 pod wodzą Pauliny Hennig- -Kloski, nie odchodzi z tego powodu, że ma inne pomysły na politykę, że ma inny program, że ma inną wizję dowożenia rzeczy wyborcom. Powód odejścia jest jeden – nienawiść do Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz.

– Nie czuję nienawiści.

Generalnie jestem wolna od tego typu emocji. Zawsze widzę szklankę do połowy pełną i zawsze widzę rzeczy do zrobienia, a nie rzeczy, których nie udało się zrobić – mówiła Paulina Hennig-Kloska w TVN24. Zaznaczyła też, że ma „ogromną wdzięczność” do Szymona Hołowni. – Założył Polskę 2050, gdzie poznałam wielu wspaniałych ludzi, zrobiliśmy wiele fajnych rzeczy, przeżyliśmy ze sobą cudownych pięć lat. Kolejne lata na pewno przed nami – dodała. Podkreśliła, że te lata będą „w ramach Koalicji 15 października”.

– To dla mnie najsmutniejszy dzień w polityce – mówił na łamach Interii wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka. – Szedłem do Polski 2050 z dużą wiarą, że ten projekt ma szansę stać się stałym elementem polskiej polityki. W tym momencie nie jest to możliwe. Tracimy połowę swojej siły w Sejmie. Zostajemy oczywiście klubem koalicyjnym, pozostajemy lojalni wobec rządu. Pozostają lokalne struktury, gdzie tych podziałów nie widać. Cała sytuacja jest smutna i przykra.

„Najbardziej dziwi mnie nie sam spór, ale to, że część osób nie potrafi zaakceptować wyniku demokratycznych wyborów w partii, która tak często mówi o demokracji. Zaraz po głosowaniu – także ze strony Pauliny Hennig-Kloski – padały słowa, że wybory były demokratyczne i że ich wynik zostanie uszanowany. Mimo to szybko zaczęła pojawiać się publiczna krytyka ze strony osób, które dziś decydują się odejść. Nowa przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, widząc napięcia i konflikty, w trybie pilnym zwołała Radę i zaproponowała uchwałę, której celem było zatrzymanie eskalacji sporów oraz medialnego obrzucania błotem Polski 2050 – często bez pełnego przedstawiania faktów. Przedstawiając uchwałę, jasno wskazała jej cel: uspokoić emocje, wygasić konflikt i stworzyć przestrzeń do spokojnej rozmowy oraz wypracowania konsensusu na Zjeździe. Co istotne, dokument wprost mówi, że obowiązuje wyłącznie do 21.03.2026 r. – był więc rozwiązaniem tymczasowym, a nie trwałą zmianą zasad. Skoro uchwała miała obowiązywać tylko do Zjazdu, to naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego nie poczekać i nie rozstrzygnąć sporów w demokratycznym trybie. Zamiast tego wybrano medialną krytykę i natychmiastowe decyzje o odejściu. Być może to naturalny proces – w demokratycznej partii pozostają ci, którzy potrafią zaakceptować decyzję większości, nawet jeśli nie jest ona po ich myśli. Demokracja działa tylko wtedy, gdy szanuje się jej zasady” – napisał na Facebooku Arkadiusz Iwan.

Marzena Machałek z Prawa i Sprawiedliwości powiedziała na antenie Polskiego Radia, że wydarzenia związane z Polską 2050 wywołują u niej uśmiech oraz politowanie. – To neurotyczna partia, która ma zmiany i huśtawki nastrojów i tak naprawdę nie wie, czego chce. Dziś myślę, że walczą o przetrwanie i przy tak niskich sondażach (…), bo to jest pewien trend, który się utrzymuje, zdają sobie sprawę, że mało kto z tej partii ma szansę wejść do Sejmu, więc szukają szalupy ratunkowej. Część pewnie dąży do tego, aby się znaleźć na liście Koalicji Obywatelskiej – oceniła. Dodała, że po rozłamie w Polsce 2050 część jej przedstawicieli będzie szukać dla siebie miejsca w innych ugrupowaniach i może zechcieć dołączyć nawet do PiS.

– W życiu wszystko jest możliwe,

a także w polityce wiele rzeczy jest możliwych – podkreśliła w Polskim Radiu 24.

„Dostaję wiele pytań, co dalej. Pozwólcie, niech nasz klub okrzepnie” – napisał na x.com Ryszard Petru z klubu Centrum. „Nie wykluczam, że dołączą do nas nowi jeszcze członkowie. Niedługo przedstawimy nasze priorytety programowe i o nich będziemy rozmawiać z naszymi koalicjantami. Nie będziemy żądać, domagać się, oczekiwać. Po prostu siądziemy przy wspólnym stole, porozmawiamy i się dogadamy. Tak jak to powinno być między koalicjantami”. 

2026-02-25

ADO