R E K L A M A
R E K L A M A

Jak wydać miliard dolarów i nie stracić [FELIETON MARTENKI]

Kancelaria Prezydenta i jego polityczna konfraternia grzeją się jak siewniki wiosną po zaproszeniu Karola Nawrockiego przez Donalda Trumpa do Rady Pokoju. Trump, który w Davos ponownie brutalnie pokazał, że obecny porządek świata mu nie odpowiada, nie mając ku temu predyspozycji, postanowił świat ułożyć po swojemu. Tak pojawiło się gremium o niesprecyzowanych zadaniach, niejasnym statusie i iluzorycznych celach.

Karol Nawrocki, Donald Trump /Fot. Jarosław Roland Kruk (Wikimedia), Flickr

Spośród 60 państw (jest ich na świecie blisko 200) na zaproszenie Trumpa pozytywnie odpowiedziało 19. Wszystkie znaczące kraje Europy odwróciły się od pomysłu plecami, zaś Nawrocki, zaszczycony imiennym zaproszeniem, stanął w ulubionej przez siebie bramkarskiej pozycji, czyli w szerokim rozkroku. Sercem przylgnął do Rady Pokoju, ale rozum został obezwładniony przez rząd – potrzebne jest bowiem wpisowe! Miliard dolarów musi (?) Nawrockiemu wyasygnować Tusk, wcześniej procedując marzenie prezydenta w Radzie Ministrów, potem w Sejmie. Kancelaria Nawrockiego (nieodpowiadająca za nic, a zawsze najedzona – jak potocznie mówi się o sołtysach), zachwycona zaproszeniem, przedreptuje z przejęcia, czekając na zielone światło z rządu i zwyczajowo ignoruje ministra Sikorskiego, który tnie bacikiem po pęcinach: Szkoda, że pan prezydent nie docenia, że rząd umożliwił mu – bez strat w stosunkach PL – USA – uniknięcie wpadki.

Pomysł Trumpa jest rodem bowiem z tych, które śnią kretyni. Rada Pokoju (Board of Peace, czy brzmi to jak: Zarząd Pokoju) to twór mający tworzyć politykę międzynarodową, choć ponoć idzie tylko o budowę 180 luksusowych wieżowców w Strefie Gazy. W statucie Rady, co dostrzegli dziennikarze „Times of Israel”, nie ma jednak żadnej informacji o Strefie Gazy. Więc o co idzie?

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-02-07

Henryk Martenka