Według doniesień Fox News, opartych na informacjach ze źródeł wojskowych, do regionu Bliskiego Wschodu kierowany jest przynajmniej jeden lotniskowiec. Nadal nie jest jednak jasne, czy mowa o USS Abraham Lincoln operującym na Morzu Południowochińskim, czy o dwóch jednostkach, które w ostatnich dniach wypłynęły z portów w Norfolk i San Diego.
Według źródeł w najbliższym czasie w kierunku rejonu mają zostać skierowane amerykańskie siły powietrzne, lądowe i morskie, co stworzy prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi możliwość podjęcia decyzji o ewentualnych uderzeniach na Iran.
Jedno ze źródeł poinformowało, że jeśli Trump zdecyduje się na podjęcie działań militarnych, będą one miały bardziej ofensywny charakter. Dodano również, że amerykańscy planiści wojskowi przygotowują obecnie różne warianty operacji, które mają być uzależnione od dalszych działań reżimu irańskiego w nadchodzących dniach.
Przedstawiciele władz USA potwierdzili w rozmowie z Fox News, że około 30 tysięcy żołnierzy amerykańskich jest obecnie przydzielonych do regionu Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM).
Co zadecyduje Trump?
Wall Street Journal informował wcześniej, że powodem, dla którego Donald Trump wstrzymał się z decyzją o uderzeniu na Iran, był brak pewności, czy takie działania doprowadzą do obalenia reżimu w Teheranie. Jednym z kluczowych czynników miała być ograniczona liczba sił amerykańskich obecnych na Bliskim Wschodzie. W ubiegłym roku znaczna ich część została bowiem przeniesiona z rejonu Morza Śródziemnego i Bliskiego Wschodu na Morze Karaibskie w celu wsparcia blokady Wenezueli.
Jak donoszą media, Trump nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji dotyczącej ewentualnego ataku, lecz polecił przygotowanie dodatkowych zasobów wojskowych.
Odpowiedź na tłumienie protestów
Jak informowaliśmy wcześniej, szef Departamentu Skarbu USA Scott Bessent oświadczył, że w związku z falą protestów przeciwko władzom oraz obawami przed możliwą interwencją Stanów Zjednoczonych, przedstawiciele irańskiego reżimu zdążyli już wyprowadzić z kraju miliony dolarów. Od 28 grudnia w Iranie trwają masowe demonstracje, które początkowo były odpowiedzią na pogarszającą się sytuację gospodarczą, lecz szybko przekształciły się w największy od lat ruch sprzeciwu wobec rządu. Protesty są brutalnie tłumione przez siły bezpieczeństwa.
W obliczu doniesień o tysiącach ofiar oraz groźbie egzekucji wobec uczestników manifestacji prezydent USA Donald Trump zagroził możliwością podjęcia działań militarnych.