Według szacunkowych wyliczeń w Polsce dochodzi rocznie do około 30 tysięcy przypadków jatrogennych (spowodowanych przez pracowników systemu ochrony zdrowia). Zdecydowana większość z nich jest wynikiem niedbalstwa.
28 lipca 2025 r. X upadł w domu tak nieszczęśliwie, że doznał złamania zamkniętego końca bliższego prawej kości piszczelowej. Jeszcze tego samego dnia został przyjęty do szpitala w województwie podkarpackim. Badanie zewnętrzne ujawniło znaczną deformację związaną z przebytym urazem, a badanie radiologiczne wykazało, że doszło do przemieszczenia kości około 10 mm. W szpitalnym oddziale ratunkowym wykonano szereg badań laboratoryjnych. Oznaczono CRP (jego podwyższenie świadczy o stanie zapalnym organizmu), którego wynik wyniósł 147 mg/l przy normie poniżej 5. Wykonano także APTT (badanie krwi wskazujące na obecność i aktywność czynników krzepnięcia), które było niemal w normie. W czasie kilkudniowych przygotowań do operacji ograniczono się do podania Clexane (lek antyzakrzepowy), mimo że złamanie kości nóg często wywołuje powikłania zakrzepowo- -zatorowe. Jednak lekarze zajmowali się przede wszystkim obserwowaniem stanu pacjenta.
7 sierpnia 2025 r. o 6.10 stwierdzono, że pan X nie żyje.
Pytania do ordynatora
Żona zmarłego przygotowuje się do złożenia pozwu przeciwko szpitalowi. Prawdopodobnie kwota roszczenia wyniesie 400 tys. złotych. Zanim to jednak nastąpi, w październiku wystąpiła do szpitala z propozycją zawarcia ugody.
Subskrybuj