O sprawie Mirelli cała Polska usłyszała ponad pół roku temu. Pod koniec lipca sąsiedzi usłyszeli w mieszkaniu emerytów, Łucji i Henryka K., trzeci, damski głos. Zorientowali się, że to najpewniej ich córka Mirella, o której słuch zaginął blisko trzydzieści lat wcześniej, gdy kobieta miała zaledwie 15 lat. Pod pretekstem awantury domowej (co jakiś czas dochodziło do nich w mieszkaniu K.) wezwali policję. Wtedy okazało się, że dorosła dziś Mirella przez blisko 27 lat żyła w czterech ścianach mieszkania izolowana przez rodziców od świata. Kobieta była skrajnie zaniedbana: leżała na łóżku w odchodach, a jej sine nogi z otwartymi ranami wymagały natychmiastowej interwencji lekarzy (uratowano je w ostatniej chwili).
Subskrybuj