– O Robercie Lewandowskim ciągle głośno. Strzela gole w Barcelonie i dla reprezentacji Polski, a ostatnio nawet rozświetlił na biało-czerwono nowojorski Empire State Building.
– Robert to znakomity piłkarz. To wciąż gwiazda światowego formatu.
– Jaka w tym pana zasługa? Wielu uważa, że to pan stworzył karierę Lewandowskiego. Ile w tym prawdy?
– To tak jak w życiu. Gdy ożenimy się z właściwą kobietą, to potem wszystko idzie już z górki. Kiedyś tłumaczyłem Robertowi, że gdyby na moim miejscu usiadł kiedyś inny agent, to jego kariera potoczyłaby się kompletnie inaczej.
– Czyli gorzej, bo lepiej potoczyć się chyba już nie mogła?
– Moja praca jest w środowisku doceniana. Nie znajdziemy w Polsce kariery sportowej prowadzonej z większą konsekwencją niż ta, która wyniosła Roberta Lewandowskiego na szczyt. Młody piłkarz to zawsze wielka niewiadoma, to taki start-up. Wypala jeden ma tysiąc i staje się potem wielką światową marką. Robert po przejściu do Bayernu Monachium został najlepiej zarabiającym piłkarzem w Niemczech. To niezwykłe osiągnięcie, tym bardziej że ciągle są podsycane te antagonizmy polsko-niemieckie. Wspólnie doprowadziliśmy do takiego sukcesu i czerpię z tego powodu wielką satysfakcję.
Subskrybuj