Organy państwa wpadły na pomysł, jak uchronić obywateli przed numerem PESEL, który – jak doszli tam do wniosku – zostanie im nieuchronnie wykradziony. Numer ten każdemu obywatelowi wmusiło państwo, bo przecież nikt go nie chciał i nikomu do niczego nie był potrzebny, ale tłumaczono, że celem posiadania go jest ochrona prywatności i ogólna poprawa bezpieczeństwa. Niestety, wkrótce okazało się, że bezpieczeństwo tego obywatela przez ten numer drastycznie się obniżyło i wobec tego obywatel już sam na własną rękę ma je sobie poprawić. Musi sobie zabezpieczyć numer – którego nie chciał i który nie jest mu do niczego potrzebny, a go naraża. Obywatelowi lepiej by było po prostu go nie mieć, ale państwo wymaga, aby każdy obywatel taki numer miał, aby ktoś mu go łatwo mógł wykraść.
Najbardziej radykalną radę ma portal Niebezpiecznik. – Jedynym pewnym sposobem na to, aby dane nie wyciekły, jest ich niepodawanie – mówi w filmiku instruktażowym redaktor naczelny serwisu Piotr Konieczny. Radzi on mylić na każdym kroku system i się przed nim ukrywać, a dane zmyślać. – Dobrze jest podawać dane fałszywe: bo czy dentysta musi wiedzieć, gdzie mieszkamy? Istotnie, to tylko my musimy wiedzieć, gdzie mieszka dentysta, więc podawajmy jego adres. Kiedy już wszyscy będziemy mieli fałszywe dane, mogą je nam wykradać do woli i żaden PESEL nam niestraszny, byle tylko był mylny.
Subskrybuj