Jednym z głównych elementów programu ma być nawiązanie bliższych kontaktów z osobami, które już dziś pozytywnie postrzegają Ukrainę. W planach są między innymi działania edukacyjne poświęcone zagrożeniu ze strony Rosji oraz wspólnej historii i dawnym sojuszom obu państw. Ukraińska strona ma również poszukiwać informacji mogących potwierdzić, że rosyjskie środki finansowe trafiają do polskich środowisk prowadzących działalność antyukraińską.
Plan zakłada także zacieśnienie współpracy z przedstawicielami biznesu, ekspertami oraz mediami. Jak wynika z informacji „DGP”, koncepcję aktywnego wykorzystania dyplomacji publicznej popierała Iryna Wereszczuk, wiceszefowa biura prezydenta Ukrainy. Ostatecznie jej propozycja zwyciężyła nad innymi pomysłami dotyczącymi dalszego kształtowania relacji polsko-ukraińskich.
Wśród rozważanych wariantów znalazło się również bardziej zachowawcze podejście, polegające na przeczekaniu okresu nasilonych nastrojów antyukraińskich. „DGP” przypomina, że podobną strategię Ukraina zastosowała po decyzji o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy związanej z Bohaterami UPA. Posunięcie to spotkało się z negatywną reakcją części polskiej opinii publicznej.
Inny scenariusz zakładał przeniesienie sporu na poziom międzynarodowy i zaangażowanie instytucji Unii Europejskiej w kwestie dotyczące antyukraińskich incydentów w Polsce. Jednym z możliwych kroków miało być nawet złożenie skargi na podstawie art. 258 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.
Kwestia rolnictwa
Realizację planów Kijowa mogą jednak utrudnić nierozwiązane kwestie historyczne oraz spory dotyczące rolnictwa. Obecnie w Kijowie prowadzone są rozmowy dotyczące zwiększenia tranzytu ukraińskiego zboża przez Polskę. Temat ten budzi szczególne zainteresowanie polskich rolników, którzy pamiętają problemy związane z importem ukraińskich produktów rolnych z lat 2022–2023. Organizacja zrzeszająca polskich producentów zbóż chce uczestniczyć w negocjacjach jako ich oficjalna strona, jednak rozmowy na razie odbywają się poza Ministerstwem Rolnictwa.
Stefan Krajewski zaznaczył, że resort rolnictwa nie zajmuje się organizacją korytarzy transportowych, a sama kwestia jest bardzo delikatna.
Z kolei były dyplomata Jerzy Marek Nowakowski ocenił, że istnieje ryzyko kolejnego napięcia na linii Warszawa–Kijów. Jego zdaniem sytuacja może zostać wykorzystana do wywołania kolejnego konfliktu, szczególnie w związku z działaniami rosyjskiej propagandy.
Polacy się przyznali
Problemem dla poprawy wzajemnych relacji pozostają także kwestie historyczne. Potwierdzają to wyniki badania SW Research przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej” na początku lata. Ankietowanych zapytano o wpływ decyzji Wołodymyra Zełenskiego dotyczącej nadania ukraińskiej jednostce wojskowej imienia „bohaterów UPA” na ich stosunek do Ukrainy i Ukraińców.
Ponad połowa respondentów, dokładnie 51,9 proc., stwierdziła, że po tej decyzji ich nastawienie się pogorszyło. Dla 31,9 proc. badanych wydarzenie to nie wpłynęło na ich stosunek do Ukrainy, natomiast 11,7 proc. nie potrafiło zająć stanowiska w tej sprawie.