R E K L A M A
R E K L A M A

Amerykański (wy)łącznik [FELIETON OGÓRKA]

Jaki jest obecnie nasz stosunek do armii amerykańskiej, to już naprawdę trudno powiedzieć. Załamał się jeden z aksjomatów polskiej polityki, że armia ta jest zawsze dla nas dobra i – jakakolwiek by była – wysoce i bezapelacyjnie pożądana. Już nawet głupio przypominać, jak polscy politycy wszelkich opcji latali do Waszyngtonu z wywieszonym językiem prawie wyłącznie po to, aby choć jakiś niewielki oddział US Army tu ściągnąć, i zabraliby ze sobą nawet eskortę z lotniska. Teraz, kiedy armia ta przeszła pod dowództwo Donalda Trumpa, już wcale nie wyklucza się, czy nie przyjdzie jej nam przypadkiem zaatakować. Ale chyba nie tę jej część, za której pobyt w Polsce ekstra płacimy.

Źródło: Gemini

Pierwsza taka pokusa pojawiła się, kiedy stanęła kwestia obrony Grenlandii przed Stanami Zjednoczonymi. Przewagę zaczęły zdobywać opinie, że powinniśmy się jakoś za wyspą walecznie ująć i obstawać przy tym, aby pozostała duńska, nawet nie licząc się z tym, że samym Grenlandczykom to nie odpowiada. Nie byłaby to walka narodowowyzwoleńcza, którą tak lubimy, ale raczej kolonialna, ale i tak według Onetu rząd polski chciał na wyspę kilkunastu naszych żołnierzy wysłać i z najwyższym trudem powstrzymał się od tego w ostatniej chwili. Ciągle w kwestii żołnierzy prześladuje nas ta nieprzesadna ich liczba, zarówno przy sprowadzaniu amerykańskich do nas, jak i wystawianiu naszych do obrony świata przed Ameryką.

Przegląd zamieszcza fragment książki Pauliny Tondos o Grenlandii, w tytule wybijając jej dylemat Być albo nie być 51. stanem USA, co ma i polskie odniesienia. Gdyby w latach 80. Ronald Reagan zaproponował Polsce status amerykańskiego stanu, nikt z Polaków pewnie by się nie wahał. Powszechne były wówczas dowcipy, jaka jest najlepsza przyszłość dla Polski: wypowiedzieć wojnę USA i zaraz się poddać. W związku z wojną ukraińską wyzbyliśmy się suwerenności fragmentów Podkarpacia, oddając je na potrzeby natowskiego hubu przeładunkowego, jednak nie słychać, aby mieszkańcy coś na tym skorzystali ani nawet, aby ktoś ich pytał, czy chcą. Były prezydent Duda dopiero jak odszedł, ośmielił się przyznać, że i jego nikt o to nie pytał ani nawet nie zawiadamiał.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-02-06

Michał Ogórek