Ten wieczór był jednak pechowy, bo wojskowy spotkał na swojej drodze dwóch pijanych i hałaśliwych mężczyzn, gdy zatrzymał się wieczorem, żeby naprawić usterkę w rowerze. Doszło między nimi do sprzeczki i prawdopodobnie szarpaniny. Wówczas Rafał R. wyciągnął z plecaka maczetę i zaatakował nią jednego z przechodniów. Najpierw uderzył go obuchem w szyję, a później jeszcze ostrzem w głowę. Po ataku wsiadł na rower i odjechał. Pokrzywdzony trafił do szpitala, gdzie stwierdzono u niego „masywne krwawienie oraz obrażenia skutkujące uszkodzeniem ciała trwającym dłużej niż siedem dni”.
Dwaj mężczyźni z butelkami wódki
Następnego dnia kapral został zatrzymany we własnym domu. Podczas przesłuchania nie przyznał się do stawianego mu zarzutu usiłowania zabójstwa. Twierdził, że działał w obronie własnej, bo został zaatakowany.
Subskrybuj