R E K L A M A
R E K L A M A

Wycieczka do lasu z maczetą w plecaku. Czy doszło do obrony koniecznej?

To miała być grudniowa wycieczka rowerowa po lesie w Legionowie. Kapral Rafał R., zawodowy żołnierz, bardzo często robił sobie takie wyprawy, bo był miłośnikiem survivalu. Zazwyczaj miał wówczas w plecaku latarkę, łopatkę i maczetę, bo często przejażdżka kończyła się rozpalaniem ogniska.

Rys. Mirosław Stankiewicz

Ten wieczór był jednak pechowy, bo wojskowy spotkał na swojej drodze dwóch pijanych i hałaśliwych mężczyzn, gdy zatrzymał się wieczorem, żeby naprawić usterkę w rowerze. Doszło między nimi do sprzeczki i prawdopodobnie szarpaniny. Wówczas Rafał R. wyciągnął z plecaka maczetę i zaatakował nią jednego z przechodniów. Najpierw uderzył go obuchem w szyję, a później jeszcze ostrzem w głowę. Po ataku wsiadł na rower i odjechał. Pokrzywdzony trafił do szpitala, gdzie stwierdzono u niego „masywne krwawienie oraz obrażenia skutkujące uszkodzeniem ciała trwającym dłużej niż siedem dni”.

Dwaj mężczyźni z butelkami wódki

Następnego dnia kapral został zatrzymany we własnym domu. Podczas przesłuchania nie przyznał się do stawianego mu zarzutu usiłowania zabójstwa. Twierdził, że działał w obronie własnej, bo został zaatakowany.

 

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-10-22

Jacek Binkowski