Autorem listu był teść 31-letniego Pawła Starosta, który tamtego dnia zniknął bez śladu. Przez wiele miesięcy nie wiedziano, co się z nim stało. Paweł, typowy przedsiębiorca lat 90., mieszkał z rodziną u teściów, ale rozwijająca się firma dawała mu nadzieję na własne mieszkanie i stabilizację. Po upadku „Elgazu” nawiązał kontakt ze słupską fabryką „M&S”, producentem okien PCV, a w 1995 r. otworzył w Gdyni własny zakład, finansując go pieniędzmi zarobionymi w Rosji. Firma szybko zdobywała klientów na Wybrzeżu. Z policyjnych akt wynika, że Paweł był skryty, bez nałogów, skupiony na pracy i rodzinie. Jego przedsiębiorstwo rozwijało się dynamicznie i zajmowało coraz mocniejszą pozycję w regionie.
28 listopada 1996 r. około godz. 8 Paweł wyszedł z domu w Rumi, a tuż przed 9 był już w swojej firmie w Gdyni. Do 13 pracował w biurze; według współpracownicy nie prowadził żadnych rozmów. Po 13 wyjechał Polonezem. Co robił do 16 – nie ustalono. Po 16 pojawił się w firmie w Rumi, gdzie odebrał zamówione parapety. Tuż przed 17 zadzwonił do biura: informował, że jedzie do klienta i raczej nie wróci już tego dnia. Wykonał jeszcze jedno połączenie – do kolegi – ale tam odezwała się tylko automatyczna sekretarka. Po tym telefonie ślad się urywa. Dwa dni później zaniepokojona żona zgłosiła zaginięcie w komisariacie w Rumi. Policja rozpoczęła poszukiwania, lecz bez rezultatu. Nie odnaleziono ani Pawła, ani samochodu, którym jeździł 28 listopada. Śledczy przyjęli, że mógł umówić się z jednym z dłużników gdzieś między Rumią a Wejherowem i tam zostać uprowadzony oraz zabity. Od początku wykluczono, by dobrowolnie opuścił rodzinę.
Ponad trzy tygodnie później samochód Pawła odnaleziono na parkingu przy ul. Piastowskiej w Gdańsku-Przymorzu. Nie ustalono, kto go tam zostawił ani co łączyło biznesmena z tym miejscem.
Przełom nastąpił dopiero rok po zaginięciu. Przy drodze między Rumią a Bieszkowicami chłopiec zbierający grzyby natrafił na ludzkie szczątki. Zwłoki, płytko zakopane i częściowo odkopane przez zwierzęta, były w daleko posuniętym rozkładzie, lecz po ubraniu rodzina rozpoznała Pawła. Badania potwierdziły tożsamość. Ciało spoczywało na głębokości około 50 cm, ręce były skrępowane taśmą, a sekcja wykazała śmiertelne ugodzenie nożem w plecy. Biegły ocenił, że zwłoki mogły leżeć w ziemi 6 – 12 miesięcy. Po zakopaniu ciała sprawcy najprawdopodobniej odprowadzili samochód do Gdańska, zostawiając go pod blokiem. Nigdy nie odnaleziono rzeczy, które Paweł miał przy sobie: czarnego nesesera z zamkiem cyfrowym, telefonu Nokia ani brązowej skórzanej kurtki. Wśród wielu hipotez jedną z najpoważniejszych była ta o zabójstwie na zlecenie konkurencji. Policja przesłuchała ponad sto osób.
Kolega Pawła, który widział się z nim feralnego dnia, twierdził, że Starost był wyraźnie przestraszony. Pracownica Pawła zeznała, że szef tego dnia śpieszył się i nerwowo spoglądał na zegarek. Tuż przed wyjazdem odebrał tajemniczy telefon. Numeru nie ustalono – minął rok, a operator nie przechowywał już billingów. Śledczy ustalili też, że niedługo przed zniknięciem firma Pawła wygrała duży przetarg na budowę osiedla, lecz po kilkunastu dniach wycofał się z niego. Do dziś istnieją podejrzenia, że decyzję wymusiła konkurencja. Szef jednej z firm, przesłuchiwany przez policję, zaprzeczał naciskom, a groźby tłumaczył „żartami”. Śledztwo umorzono w grudniu 1997 r. Zatrudniony przez rodzinę jasnowidz twierdził, że sprawcami są dwaj mężczyźni w wieku 30 – 40 lat.
Do sprawy powrócono w 2012 roku. Biegli otrzymali zlecenie wyodrębnienia DNA z gumy do żucia znalezionej w samochodzie oraz z pokrowców siedzeń. Ustalono, że gumę żuł Paweł, a na siedzeniach były ślady co najmniej trzech mężczyzn. Mimo tego tropu śledztwo nie ruszyło.
Kolejny raz sprawę podjęto kilka miesięcy temu. Zespół ds. Przestępstw Niewykrytych prowadzi pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku czynności dotyczące ujawnienia zwłok w rejonie Leśnictwa Stara Piła. Trwają przesłuchania świadków, ponownie przebadano zabezpieczone dowody biologiczne, wykonano też oględziny miejsca odnalezienia ciała z użyciem detektora metali. Policja informuje, że ze względu na dobro postępowania nie ujawnia wyników badań.
Od zbrodni minęło prawie 30 lat. Nikogo nigdy nie oskarżono o zabójstwo Pawła Starosta.
Wiesz coś o tym zabójstwie – pisz: rzecznik-kwp@gd.policja.gov.pl