R E K L A M A
R E K L A M A

Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Jak kiedyś „zarabiano” miliardy…

Dziś, gdy płacimy głównie bezgotówkowo – za pomocą karty, telefonu czy zegarka – mało kto pamięta, że ponad 30 lat temu jedyną formą płatności bez fizycznej gotówki były czeki. Wydawane przez państwowe banki wymagały potwierdzenia przy transakcjach powyżej 500 zł.

Fot. Pexels

Słabo zabezpieczone druki czekowe były łakomym kąskiem dla oszustów, których działania często trafiały do programu „997”. Na przełomie lat 80. i 90., w czasach szalejącej inflacji, fałszywe czeki umożliwiały przekręty na miliardy złotych. Dziś przypominamy jedną z takich spraw.

Tożsamości trzech mężczyzn, którzy w 1991 roku przeprowadzili oszustwo na miliony złotych, nigdy nie ustalono. Ich plan był prosty, ale skuteczny: wybierali mały bank i pojawiali się tuż przed zamknięciem, by szybko załatwić formalności. 11 października 1991 roku w Banku Spółdzielczym w Stanisławowie (woj. siedleckie) młody mężczyzna przedstawił dowód osobisty na nazwisko Krzysztof L. – prawdopodobnie skradziony – i założył rachunek bieżący, prosząc o książeczkę czekową. W banku była tylko jedna pracownica, a poza przybyłymi – żadnych innych klientów.

Mężczyzna przedstawił zaświadczenie o reprezentowaniu fikcyjnej firmy „Handel – hurt – detal – artykuły – spożywcze – przemysłowe – eksport – import” z rzekomą siedzibą w Konstancinie-Jeziornie przy ulicy Witosa. Po chwili miał już w ręku książeczkę serii AA od numeru 04 61 226 do numeru 04 61 250, zawierającą aż 25 czeków. Poprosił o potwierdzenie jednego z czeków pieczęcią bankową, wpisując na nim kwotę 5 milionów złotych – odpowiadającą wcześniej wpłaconej sumie.

Jak później ustalono, przed bankiem czekał wspólnik, z którym szybko odjechał do trzeciego członka grupy – fałszerza dokumentów. Ten podrobił pieczęcie i podpisy, „potwierdzając” każdy czek na niemal 500 mln zł. Właśnie tak – domowym sposobem – wcielono w życie miliardowy przekręt.

16 października jeden z trzech przedsiębiorczych mężczyzn zadzwonił do Zakładów Przemysłu Mięsnego w Zamościu, podając się za przedstawiciela spółki, której nazwy nikt nie zapamiętał. Telefon z rozmową zamiejscową odebrał główny specjalista ds. handlu z działu sprzedaży. Dzwoniący wyraził chęć zakupu dużej partii konserw mięsnych. W zbycie przyjęto ten telefon z radością. Dawno nie było takiego klienta.

Następnego dnia, tuż przed zamknięciem biura, w dziale sprzedaży pojawił się mężczyzna łudząco podobny do tego z banku w Stanisławowie. Powołując się na wcześniejszą rozmowę, stwierdził, że przyjechał z Warszawy po odbiór konserw. Po sporządzeniu odpowiednich dokumentów mężczyzna, posługując się tym samym dowodem osobistym, który okazał w banku, pobrał z magazynu konserw towar o wartości 360 milionów złotych. Zapłacił oczywiście czekiem.

Konserwy załadowano na samochód chłodnię marki Jelcz (rejestracja WGJ 94 85), którego tablice okazały się fałszywe i skradzione. Do dziś nie wiadomo, gdzie trafiły tysiące puszek z konserwami.

Następnego dnia oszust pojawił się w Spółdzielni Mleczarskiej w Radymnie, gdzie załadował 8 ton masła, płacąc fałszywym czekiem na 184 mln zł. Cztery dni później, 22 października, gang odwiedził Zakłady Przemysłu Tytoniowego w Radomiu i kupił papierosy za ponad 300 tys. zł. Sprzedaż przebiegła tak sprawnie, że nikt nie zanotował, czym wywieziono towar. Kilka dni później jeden z członków grupy pojawił się w warszawskiej Baltonie, posługując się skradzionym dowodem na nazwisko Ryszard K. Kupił alkohol o wartości 256 mln zł. Towar odebrano w Borowcu koło Konstancina-Jeziorny, używając dostawczego auta zachodniej produkcji – właściciela ani marki auta nigdy nie ustalono.

Gdy kilka miesięcy po tych wydarzeniach prezentowałem sprawę w magazynie „997”, policja przyznawała, że nie zna pełnej skali oszustw – ile ich było, wiedzieli tylko poszkodowani. Niestety, był to skuteczny sposób na szybki zarobek. Z moich ustaleń wynika, że sprawców nigdy nie zatrzymano, a po emisji programu napłynęło niewiele nowych informacji. Dziś czeki to już przeszłość (poza USA), ale pojawiły się bardziej wyrafinowane metody oszustw: firmy słupy, fikcyjne faktury, karuzele VAT i inne._ 

2025-08-31

Michał Fajbusiewicz