Prowokacja w aptece
Autor nagrania, społecznik Tomasz Sidorczuk, kupił w aptece najmniejsze prezerwatywy i poprosił o fakturę na NIP Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, rejestrując cały proces i publikując go w sieci. Wideo szybko zdobyło ponad milion wyświetleń na TikToku, wywołując falę komentarzy. Aktywista tłumaczył, że celem filmu było pokazanie, iż w nowym systemie KSeF można wystawić fakturę na dowolny NIP, a dokument automatycznie trafia do systemu odbiorcy – w tym przypadku księgowi KPRM mogli zobaczyć fakturę za prezerwatywy.
Sprawa szybko przestała być jednak jedynie żartem, gdyż 26 lutego Sidorczuk został przesłuchany w śląskim urzędzie celno-skarbowym w Katowicach i usłyszał zarzuty podżegania do wystawienia nierzetelnej faktury.
Aktywista nie przyznaje się do winy, zaznaczając, że sprawa dotyczy jedynie 89 groszy VAT, bowiem tyle wynosił podatek od zakupionego produktu. Sidorczuk uważa, że reakcja państwa jest nieproporcjonalna do skali zdarzenia. Podkreśla również, że przedstawienie zarzutów nie oznacza automatycznie skierowania aktu oskarżenia do sądu, a w przypadku trafienia sprawy na wokandę zapowiada walkę o uniewinnienie.
Łatwo o pomyłkę
Tomasz Sidorczuk wyjaśnił, że celem jego materiału było zwrócenie uwagi na praktyczne skutki działania systemu KSeF, w którym faktura automatycznie trafia do systemu nabywcy, a księgowość zobowiązana jest do jej weryfikacji. W efekcie księgowi KPRM mogli zobaczyć na swoim koncie fakturę za prezerwatywy, a decyzja, którą fakturę odrzucić, a którą uwzględnić w kosztach. To właśnie ten aspekt aktywista skrytykował swoim działaniem.
Autor prowokacji podkreśla także, że przy niewielkiej liczbie faktur sytuacja nie stanowi problemu, natomiast w firmach obsługujących tysiące dokumentów miesięcznie łatwo przeoczyć fakturę wystawioną omyłkowo lub bez podstawy. W skrajnych przypadkach może to prowadzić do problemów organizacyjnych i podatkowych.
Ekspert uważa inaczej
Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy w firmie InFakt, podkreśla, że nagranie mogło być zabawne, ale nie stanowi dowodu na istnienie luki w systemie KSeF. Według niego twierdzenie, że system umożliwia wystawianie fikcyjnych faktur, jest błędne, ponieważ podobne sytuacje były możliwe wcześniej przy papierowych fakturach, gdy podawano cudze dane i dowolny NIP.
Juszczyk zwraca uwagę, że faktury nie są zabawkami, a wystawianie ich „dla żartu” lub na dane znanych instytucji może mieć konsekwencje prawne, ponieważ jest tp świadome wprowadzenie w błąd wystawcy faktury.