Było nas w domu czworo. Trzy siostry i ja jeden. Z Podlasia jesteśmy. Biednie było. Ojciec wcześnie umarł i mama sama została. Dwa konie i 4,5 hektara ziemi trzeba było obrobić. Najpierw do miasta poszła siostra, najstarsza była. Sprzątała u pana Kazia pod Warszawą, z polecenia tam trafiła. Porządny facet był z niego, uczył się
2025-12-17
Herbatka dla papieża, wódka dla Putina. Kelner z Warsu
Tomasz Barański