Groza! Groza!… Groza? Żadna groza, to nie conradowe Jądro ciemności, to tylko okno codobowej nocy; choć… chciałoby się zacząć jak wielki Kosmo-Polak kończył swoje arcydzieło: Przenikaliśmy wciąż głębiej i głębiej w jądro ciemności… Podniosłem głowę. Widok otwartego morza tarasowała czarna ławica chmur, a spokojna droga wodna, wiodąca do najdalszych krańców ziemi, przepływała posępnie pod zmierzchającym niebem – zdając
2026-05-07
Wszechobecny błękit. Jądro (nocnej) ciemności
Leszek Turkiewicz