Nie mogło się nie zmienić, skoro na niedużej wyspie w kształcie pofałdowanego trójkąta zastygłej lawy porośniętej trawą, z jednym miasteczkiem Hanga Roa, lądują każdego dnia dwa duże samoloty z turystami, skądinąd na pasie przedłużonym przez Amerykanów, na wypadek gdyby musiał tu awaryjnie lądować prom kosmiczny NASA. A gdy rośnie liczba turystów, nieuchronny jest przypływ hotelowo-knajpiano-drogowej
2026-04-17
Żyć z tajemnicy Moai. Posągi upadłej kultury
Leszek Turkiewicz