Potem przychodzą na oglądanie mieszkania, starając się zrobić jak najlepsze wrażenie. Czasem muszą odpowiedzieć na całą serię pytań, jak na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę. W Krakowie aktywnych jest ponad 18 tys. ofert wynajmu, mediana czynszu wynosi około 2800 zł. W Warszawie liczba ofert sięga 30 tys., a mediana 3500 zł. To często kwota przekraczająca możliwości rodzin studentów. Dlatego chętnych do akademików jest znacznie więcej niż miejsc. Niezaspokojony popyt na studenckie zakwaterowanie w Polsce może sięgać nawet 400 tys. łóżek. W samej stolicy brakuje ich około 60 tys.
Właściciele mieszkań mają mocną kartę w ręku, mnożą więc wymagania. Trzeba być spokojnym, czystym, wypłacalnym. Nie mieć psa ani kota. Gabriela przyznała się wynajmującemu do posiadania psa. Swoje dwa koty pominęła. – Najlepiej, żeby to był pies mały i żeby nie szczekał – mówi. Zdarzyło się jej spotkać z żądaniem wysłania zdjęcia pupila.
Castingi nie są polskim wynalazkiem. W Irlandii funkcjonują od lat. W Holandii wybór współlokatora odbywa się podczas specjalnych spotkań, podczas których kandydat ma pokazać, czy pasuje do pozostałych mieszkańców. W 2025 roku przeprowadzono badanie dotyczące barier na polskim rynku najmu. Wynika z niego, że największa niechęć wynajmujących dotyczy obcokrajowców spoza Unii Europejskiej. Na dalszych miejscach znalazły się m.in. osoby pracujące na umowach cywilnoprawnych i właściciele zwierząt. Na plus liczą się wysokość oraz stabilność dochodów, a także pierwsze wrażenie.
Cudzoziemcy doskonale wiedzą, co oznacza „pierwsze wrażenie”. Valeria przyjechała do Krakowa na studia z Bośni i Hercegowiny. Na spotkania z wynajmującymi umawiała się telefonicznie. Dobrze mówi po polsku, więc nie słyszeli akcentu.
– Jak zobaczyli moje pochodzenie, zmieniali zdanie. Artem i Roksolana z Ukrainy kilkakrotnie słyszeli w słuchawce: – Przepraszam, ale Ukraińcom nie wynajmujemy.