R E K L A M A
R E K L A M A

Janusz Cedro ma za sobą ponad 2,5 tysiąca koncertów!

Przez 16 lat był związany ze Spirituals Singers Band, z którym objechał niemal całą Europę i nagrał cztery płyty. Później zszedł ze sceny, wyprodukował setki imprez i przez kilkanaście lat działał głównie za kulisami. W końcu nie wytrzymał. – Tęskniłem za śpiewaniem, za sceną – przyznaje. Niedawno wydał autorski album „Uwierz mi”. – To spełnienie marzeń, ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. 

Janusz Cedro /Fot. Tomasz Gawiński

Od 20 lat mieszka w Gajkowie pod Wrocławiem, z żoną i trzema synami. Dom z ogrodem nazywa swoim miejscem na ziemi, a na poddaszu urządził niewielkie studio – „pokój pracy artystycznej”. Do Wrocławia ma 25 minut. Z miastem identyfikuje się od niemal pół wieku. – Tu studiowałem, dojrzewałem i osiągałem sukcesy. Choć w życiu był menedżerem, producentem, dyrektorem artystycznym i konferansjerem, bez wahania wskazuje zajęcie najważniejsze. – Występy na scenie są uwieńczeniem wszystkich prób i przygotowań. To najpiękniejszy efekt. Dziś jego koncerty mają kilka odsłon. To recitale; „Pieśni Gospel – Korzenie Jazzu”, „Jazz Standards” i autorski recital „Uwierz mi”. Najczęściej jednak Cedro wraca do polskich przebojów lat 60., z programem „Najpiękniejsze piosenki świata, czyli przeboje polskiej muzyki rozrywkowej lat 60. i 70.”. Śpiewa utwory Czerwonych Gitar, Karin StanekSławy Przybylskiej, Czesława Niemena oraz duetu Andrzej i Eliza. Nie próbuje ich na siłę unowocześniać. – Gram je w oryginalnych wersjach, jeden do jednego. Już na początku zapraszam publiczność do wspólnego śpiewania i koncert zamienia się w wielkie wspólne muzykowanie. Na widowni przeważa pokolenie 60 plus, ale często przychodzi z dziećmi i wnukami. – Wszyscy śpiewają i bawimy się znakomicie

Subskrybuj angorę
Czytaj bez żadnych ograniczeń gdzie i kiedy chcesz.


Już od
22,00 zł/mies




2026-09-02

Tomasz Gawiński